czwartek, 17 kwietnia 2014

4.Impreza

-Jeeeej! Ale się odstawiłaś!Wchodźcie, zaczynamy imprezę!-Krzyknęła Sarah do grupy znajomych z naszej szkoły i nie tylko.Wszyscy z impetem wtargnęli do mojego domu.Impreza była świetna! Goście od samego początku szaleli tańcząc, niektórzy już po 10 minutach imprezy byli upici!Ja tańczyłam z chłopakami na środku jak dzika! Po chwili zobaczyłam na końcu pokoju Sarę.Szybko złapałam Tris'a za nadgarstek i pociągnęłam w stronę Sary.
-Co robisz Lila?-Zapytał zdziwiony.
-Tris, poznaj moją przyjaciółkę Sarę.-Powiedziałam z szerokim uśmiechem na twarzy.
-Cześć.-Powiedział powoli Tris, patrząc mojej przyjaciółce w oczy.
-Hej.-Powiedziała lekko nieobecna, również patrząc blondynowi w oczy.
-To, może ja zostawię was samych.-Powiedziałam zadowolona z siebie. Niestety, nie uzyskałam odpowiedzi.Cały czas patrzyli sobie w oczy, jak ja i Connor za kulisami gdy pierwszy raz go spotkałam.Podbiegłam do Connor' który szalał z chłopakami na środku "parkietu" .
-Patrz kochanie, jestem dobrą swatką co nie?-Obróciłam go w stronę uroczej parki.
-Co to za dziewczyna?-Zapytał Brad który podszedł do nas, próbując dowiedzieć się, co jest grane.
-Moja przyjaciółka, Sarah.-Odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.Nagle zobaczyłam że po chwili rozmowy blondyn ciągnie Sarę za rękę w stronę tańczącego tłumu.
-Achh, miłość jest piękna!Ok, zaraz wracam.-Powiedziałam do Connor'a całując go w policzek.Przeciskając się przez tłum, niechcący wpadłam na jakiegoś kolesia.
-Oj, sorry.-Powiedziałam patrząc czy nic się chłopakowi nie stało.Po chwili zorientowałam się, że to Patric.
-Nie ma sprawy... Lila?! Hej! Świetna impreza!-Krzyknął do mnie radosny chłopak.
-Hej, dzięki.Sorry że się nie odzywałam, ale miałam ostatnio dużo spraw na głowie, plus ta akcja z The Vamps...
-Spoko, a właśnie, słuchałem dzisiaj Eski. Życzę szczęścia z Connor'em.-Powiedział z nieco mniejszym entuzjazmem.
-Oh, dzięki!Jesteś zły że zwołałam do siebie wszystkich? To miała być twoja impreza.
-Echh, nic się nie stało.Poza tym, ta impreza jest o wiele lepsza. U mnie nawet alkoholu nie było!-Powiedział lekko zażenowany.
-No to tu, masz szansę nadrobić straty.-Uśmiechnęłam się.
-Ok, znajomi mnie wołają-Spojrzeliśmy równocześnie w stronę kilku starszych ode mnie chłopaków.-Fajnie się gadało.Do zobaczenia!-Pożegnał się.
-Na razie!-Krzyknęłam przeciskając się przez tłum imprezowiczów.Tyle się zmieniło między nami.Od czasu poznania The Vamps, patrzę na niego tylko jak na przyjaciela. Ale widziałam w jego oczach że on nie traktował mnie jak przyjaciółkę. Ja chyba mu się podobam. Ale, ja jestem z Connor'em i jestem z nim szczęśliwa, choć nie znam go długo, wiem że on, to ten jedyny.Z zamyśleń wyrwała mnie koleżanka z klasy Sandra.
-Hej Lila! Super impreza! Szkoda że wyjeżdżacie.Będzie mi was brakować.-Przytuliła mnie.
-Mnie ciebie również! Ale przecież będziemy do siebie dzwonić, gadać na Skype i od czasu do czasu będziemy przyjeżdżać.
-Wiem. A właśnie, słuchałam Eski dzisiaj. Gratuluje! Życzę szczęścia z Connor'em.
-Dzięki, ale skąd wiedziałaś o wywiadzie?-Zdziwiłam się. Już chyba wszyscy w szkole dowiedzieli się że ja i Con jesteśmy razem.
-Sarah napisała do wszystkich jak tylko usłyszała cię w radiu.
-Oh, mogłam się domyślić.-Znam moją przyjaciółkę i mogłam od razu sobie uświadomić że to jej sprawka.
-No, była tak podjarana. Pokarzę ci jej wiadomość.-Wyciągnęła telefon z kieszeni i pokazała wiadomość.
-" Włączajcie Eske, szybko! Lila jest na wywiadzie z The Vamps!Szyyyyybko!"-Przeczytałam na głos.
-Ha ha, ah ta nasza krejzolka.-Zaśmiała się Sandra.
-No, ale kocham tą krejzolkę najbardziej na świecie!
-Ojej, ale słodko. Ok, znajomi czekają. Do zobaczenia i jeszcze raz gratuluję!-Krzyknęła powoli odchodząc.
-Dzięki kochana! Na razie!-Odkrzyknęłam. W końcu dostałam się do mojego pokoju.Weszłam do łazienki i się zamknęłam. Poprawiłam włosy, makijaż i miałam chwilę na to, by porozmyślać. Ta cała sytuacja mnie trochę szokuję. Jeszcze kilka dni temu, z Sarą piszczałyśmy ze szczęścia na samą myśl, że zobaczymy The Vamps na żywo.Teraz, jestem obiektem zazdrości połowy ich fanek! Ja to jednak mam mega szczęście ze ich spotkałam.Choć znam ich tak krótko, są dla mnie na serio ważni.Z rozmyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi.Od kluczyłam je i otworzyłam.W wejściu stał Connor.
-Miałaś zaraz wracać, a ciebie prawie przez połowę imprezy nie ma! Nie będziesz siedzieć tu w kiblu, to jest twoja impreza i masz się wybawić do utraty sił!-Powiedział ciągnąc mnie na dół.Gdy się zatrzymaliśmy, staliśmy na środku " parkietu" . Gdy Jack, zobaczył naszą dwójkę, na środku puścił wolną piosenkę i wziął mikrofon do ręki, choć nie wiedziałam skąd on go wziął.
-Uwaga, uwaga!Dedykuję tą piosenkę dla naszej nowej, zakochanej pary. Connor'a i mojej siostry Lily.Gratulacje i życzę szczęścia!-Powiedział i momentalnie wszyscy odwrócili wzrok w naszą stronę. Ci najbliżej odsunęli się trochę do tyłu i wszyscy pokazywali serduszka ułożone z dłoni.Wtuliłam się w Connor'a i zaczęliśmy tańczyć wolnego. W tle słyszałam ciche szepty "Ale urocza z nich parka" , "Lila to wielka farciara!" itd. Gdy usłyszałam te komentarze, uśmiechnęłam się od ucha do ucha.
-Niedługo to ty będziesz sławna jak ja!- szepnął mi do ucha Connor.
-Oj wątpię, nie mam takiego uroku osobistego jak ty. No i oczywiście takiej buźki.
-Przestań, jesteś najładniejszą, najlepszą i najseksowniejszą dziewczyną jaką w życiu widziałem!-Powiedział mi do ucha i jego ręce zaczęły się powoli zniżać, aż w końcu zatrzymały się na biodrach.Tłum na to zareagował głośnym "uuuuuuuuu" , co mnie trochę rozśmieszyło.
-Te komplementy są szczere, czy się upiłeś i chcesz mnie zaciągnąć do łóżka?-Zapytałam śmiejąc się cicho.
-Są jak najbardziej szczere.Przecież wiesz że kocham cię nad życie.-Na te słowa o mało nie poleciała mi łza ze wzruszenia.
-Jesteś kochany. Uwielbiam cię, i zrobiłabym dla ciebie wszystko.
-Łał, ciekawe że teraz nam się wzięło na szczere wyznania, jak wszyscy się na nas gapią i to na imprezie.
-Heh, ale najważniejsze jest to, że jesteśmy razem.
-Pewnie że tak.-Po chwili odciągnął mnie od siebie i czule pocałował.Oczywiście odwzajemniłam go.Trwało to kilkanaście sekund, bo ten wspaniały spokój przerwały wiwaty, oklaski i gwizdanie. Odeszliśmy od siebie i zaczęliśmy się śmiać.Po tej całej akcji, nie mogłam się uwolnić od koleżanek. Ciągle wypytywały o mój związek z Ball'em, i czy świetnie całuje.
Impreza trwała do około 4.00 nad ranem. W między czasie, chłopacy zagrali kilka swoich piosenek a ja i Sarah im towarzyszyłyśmy..Gdy wszyscy goście wyszli, każdy z nas był pijany.Po imprezie szybko poszłam do pokoju, zdjęłam ciuchy i poszłam spać. Reszta, nie wiem kiedy poszła spać, ale ja tyle wypiłam, że ledwo trzymałam się na własnych nogach.


*************

Wiem że rozdział krótki, i raczej akcji w nim nie ma :( . Coś wena mnie opuściła :/ . A właśnie, mam ważną informację i prośbę.
Nie wiem czy, moje opowiadanie wam się podoba :( . Nie mam od was szczególnych znaków, czy usunąć bloga czy dalej pisać. Żadnych komentarzy, nic! :( I to mnie trochę martwi... ok, mam tam z 60-70 wejść, ale nic poza tym. Więc proszę was o małą przysługę. Jak przeczytacie ten rozdział i tą informację, napiszcie swoją opinię, na temat mojego bloga i czy mam go dalej prowadzić czy usunąć.
Dzięki za wysłuchanie :********

środa, 9 kwietnia 2014

3.Wywiad

                                                                3.Wywiad
   
-Na serio?- Zapytał szczęśliwy Connor.
-Oczywiście głuptasie. Od samego początku.
-O.To świetnie!-Ucieszył się Connor i mnie prztulił z całej siły i mnie podniósł lekko do góry.
-Chmm.Ale jak to wszystkim powiemy?-Zapytałam lekko zmartwiona.
-Ale komu i co mamy powiedzieć?
-No że jesteśmy razem!Chłopakom, moim rodzicom.
-Uuuł.-Podrapał się po karku i zmierzwił włosy w zamyśleniu.-Chłopakom normalnie powiemy a twoim rodzicom, na przykład przy kolacji u ciebie w domu, co?
-Chmm. Nie taki zły pomysł.
-Masz bardzo mądrego chłopaka co nie?-Powiedział przytulając mnie do siebie.
-No na teleturniej bym cię nie wysłała.-Zaczęłam się z niego śmiać a on zrobił niby obrażoną minę.
-Too, kiedy powiemy chłopakom?-Zapytał mnie zamyślony.
-Nie wiem, jak przyjdzie odpowiednia pora.-Wzruszyłam ramionami.Po chwili ktoś zapukał do pokoju.Momentalnie odskoczyliśmy od siebie.
-Proszę!-Krzyknął Connor.
-Siema, mogę przeszkodzić?-Wszedł powoli do pokoju Tristan.
-Nie przeszkadzasz.-Powiedział z uśmiechem Connor.
-Aha spoko. Macie jakieś plany na dziś wieczór?-pytał lekko niecierpliwy blondyn.I wtedy mi się przypomniało. Dzisiaj jest impreza u Patrica!A z chłopakami tam nie pójdę bo to będzie trochę dziwne.
-W zasadzie miałam ale są odwołane. Ale mam plan. Jak chcecie możemy iść na kolacje do takiej fajnej włoskiej pizzeri.-Powiedziałam pewna siebie.
-Ok dla mnie bomba- Powiedział uśmiechnięty Connor.
-Dobra, powiem chłopakom.A właśnie, wiecie czemu James chodzi ledwo żywy?-Spytał zdziwiony Tristan.
-No, ja się dziwie że on z łóżka wstał.-Powiedział Connor i zaczęliśmy się śmiać.
-Dobra nie wnikam, idę rozgłosić info o planach na wieczór.-Powiedział wychodząc.
-No to już wiemy kiedy powiemy chłopakom.-Powiedział uśmiechnięty i skoczył na łóżko.
-A rodzice?Musimy to zrobić zanim wyjedziecie!-Powiedziałam zestresowana.
-Nie martw się.Coś wymyślimy.Ale, jak ja wyjadę, to co z tobą?-Powiedział zmartwiony i posmutniały Connor.Przypomniało mi się że nie mówiłam mu o mojej przeprowadzce do Londynu.
-Spokojnie, będzie dobrze.-Powiedziałam z przekonaniem na co on zrobił zdziwioną minę-Na kolacji wam wszystkim powiem.-Wyszliśmy na korytarz i spotkaliśmy tam ledwo żyjącego James'a.
-Ooo.Nasz imprezowicz się obudził.Co, główka boli?-Zaczął się z niego naśmiewać Connor na co ja go klepnęłam w ramię.
-Nie słuchaj go James. Jak się czujesz?
-Dzięki Lila, chociaż ktoś się o mnie martwi.-I mnie przytulił.
-A tak w ogóle, dzięki że mnie zabraliście do hotelu.
-Ty coś pamiętasz?!-Zapytał zdziwiony, jednocześnie nie wyrabiając ze śmiechu Connor James'a.
-Nie, ale Brad mi powiedział.
-Spoko, Connor chciał żebyśmy to my cie odprowadzili. Ja chciałam iść po Brada.
-O, Connor nie spodziewałem się takiego czegoś po tobie.
-Jeszcze nie raz cię zaskoczę.-Powiedział z tajemniczą miną na co zaczęliśmy się śmiać.
-A Tris ci mówił?-Zapytał go Connor.
-O czym?
-Że idziemy na kolacje do pizzeri dzisiaj.-Odpowiedziałam zadowolona.
-A tak mówił. A o której idziemy?
-Koło siódmej.-Powiedział Connor.
-Spoko zdążę się ogarnąć. Nara.
-Ej a wy przypadkiem nie macie dziś wywiadu o 16.00?-Zapytałam Connor'a.
-No, a co?
-Co?! To ten wywiad dziś?O kurwa mać!Zapomniałem!-Krzyknął James i pobiegł do pokoju.
-A on co taki wkurzony?-Spytał Brad który właśnie wyszedł ze swojego pokoju.
-Zapomniał o wywiadzie.-Powiedział Connor.
-A o której on jest przypomnijcie mi.
-O 16.00.-Powiedziałam.
-A która jest?-Spytał brunet.
-Chmm, czekaj sprawdzę, 12.25.-Odpowiedział Connor.
-To nie mamy dużo czasu.
-Właśnie, jeszcze musicie mnie do domu odwieźć.-Powiedziałam gdy dopiero mnie oświeciło.
-Po co? Pójdziesz z nami.-Powiedział Connor.
-Właśnie, powiedzieli że możemy przyprowadzić jedną osobę towarzyszącą.
-Nie! Nie chcę wam się narzucać, a zresztą co im powiecie?Że jestem fanką, którą poznaliście na koncercie a później byliśmy razem na imprezie?
-Nie, powiemy że jesteś naszą dobrą koleżanką, którą niedawno poznaliśmy.-Powiedział obojętnie Brad.
-Ta, niedawno czyli wczoraj.-Powiedziałam lekko zestresowana.Nie wiedziałam co tam się stanie.Bałam się że mnie nie wpuszczą.
-Spokojnie, wszystko będzie dobrze, rozumiesz?Wszystkim się zajmiemy.-Powiedział z luzem Connor patrząc mi w oczy.
-Dobra, ja idę się powoli szykować.Wam też radzę.-Powiedział Brad idąc do pokoju.
-Ok mamy mało czasu, musimy szybko podjechać do ciebie.-Powiedział Connor ciągnąc mnie do wyjścia.
-Po co?-Spytałam zdziwiona.
-No, chyba w tym nie pójdziesz tam?!
-Masz rację, dalej pośpiesz się!-Poganiałam go.

*Przed domem*

-Ok zostań tu a ja pobiegnę po ciuchy dla siebie.
-Ok, będę tęsknić.-Powiedział z uśmiechem.
-Za 5 minut jestem!-Krzyknęłam do niego śmiejąc się.
-O, nasza imprezowiczka przyszła.Nie zapomniałaś gdzie masz dom?-Zaczął naśmiewać się ze mnie Jack.
-Nie mam czasu na żarciki.Muszę wziąć ciuchy na zmianę.
-Po co?Według mnie w tych ci jest dobrze.-Powiedział z miną uwodziciela, na co ja się zaśmiałam a Jack trzepnął go w głowę.                                                                                                                               -Bo idę z chłopakami na wywiad w Polskim radiu.
-O, jakim?
-Chyba Eska.
-Będę słuchał.-Powiedział na co ja cmoknęłam go w policzek i pobiegłam do pokoju.
-Ej a co ze mną? Ja też będę słuchał!-Krzyknął Sean, na co zaśmiałam się. Nie wiedziałam w co się ubrać.Po pięciu minutach wpadł mi do głowy pomysł.Wzięłam krótkie turkusowe spodenki, fioletowe trampki i bluzkę na ramiączkach z napisem "New York".
-Dobra, lecę pa.-Pożegnałam się z Chłopakami i po chwili przypomniał mi się Sean i cofnęłam się i cmoknęłam go w policzek, na co on zaczął piszczeć i skakać jak mała dziewczynka.
-Co tak długo co?-Krzyknął do mnie Connor z samochodu.-Wiesz jak już tęskniłem?-Powiedział ze zbolałą miną na co pocałowałam go jak weszłam do samochodu.-No i takie coś to ja rozumiem.-Powiedział z uśmiechem i ruszyliśmy.

*W hotelu*

-Która godzina?-Spytałam Connor'a jak dotarliśmy do pokoju.
-14.15-Powiedział lekko zestresowany.
-Ok, ja się szybko przyszykuję a ty coś se wybierz.-Powiedziałam szybko i weszłam do łazienki.
Byłam gotowa po 15 minutach.Jak wyszłam z łazienki, Connor leżał na łóżku z telefonem a obok niego mała kupka z ciuchami.
-Łał, ja to mam szczęście. Trafiła mi się najładniejsza dziewczyna pod słońcem.-Powiedział i mnie przytulił.
-Ok, dość tego podlizywania się. Idź się przebrać.
-Ok, ok.-Powiedział z uśmiechem i poszedł do łazienki.Nagle dostałam sms-a. Wyjęłam telefon z torebki i go otworzyłam
"Hej, i jak tam? Kiedy będziesz w domu?Zaczynam się powoli martwić bo nie dzwonisz i nie piszesz." Napisała do mnie Sarah.Napisałam jej że nie wiem kiedy przyjdę i żeby słuchała Eski.Napisałam jej też o kolacji.Po 10 minutach z łazienki wyszedł Connor.Ubrał niebieską koszulę w kratę i ciemne jeansy.
-No, ja też mam szczęście.Trafił mi się mega przystojny chłopak.-Powiedziałam zadowolona.
-No oboje mamy szczęście.-Powiedział kładąc się na łóżku. Zaczął się do mnie przybliżać, po chwili jego wargi przyssały się do moich.Ten czuły pocałunek po 2 minutach przerwało nam pukanie.Odsunęliśmy się od siebie i wstaliśmy z łóżka.
-Proszę!-Krzyknęłam.Do pokoju wpadł wesoły Brad.
-Hej, łał ale się wystroiliście!-Powiedział głównie patrząc na mnie, choć czasem zerkał na Connor'a.
-Dzięki, to idziemy?-Powiedziałam szybko.
-Ok, ja zamknę drzwi a wy pójdźcie po chłopaków.-powiedział Connor szukając kluczyka do pokoju.
Najpierw poszliśmy po James'a.On oczywiście jeszcze siedział w łazience więc musieliśmy na niego czekać.Akurat na korytarzu spotkaliśmy Tris'a.Gdy wszyscy byliśmy w komplecie ruszyliśmy w stronę wyjścia.

*Przed stacją*

-Ok jesteśmy.-Powiedział z ulgą Brad.
-Która jest godzina?-Spytał Tris.
-15.40 . -Odpowiedziałam.
-Ok idziemy, Lila to nasza dobra kumpela jak coś i wzięliśmy ją ze sobą.-Powiedział Brad.
-Dobra.-Powiedziała chórem reszta chłopaków.Gdy byliśmy przed wejściem, drogę do środka torował ochroniarz. Z luzem podeszliśmy do niego.
-Słucham? W czym mogę pomóc?-Zapytał uprzejmie choć takim ciężkim i niskim głosem brzmiało to trochę strasznie.
-The Vamps, mamy o 16.00 wywiad.-Odpowiedział James.
-A ta ślicznotka?-Zwrócił się do mnie.
-Ona jest z nami. To nasza dobra kumpela. Poznaliśmy ją po koncercie.-Powiedział z luzem Connor.
-Ok, zapraszam.-I wpuścił nas do środka.Gdy byliśmy przed studiem jakaś dziewczyna już tam była i chyba mówiła o ich wywiadzie na żywo.Gdy wyszła od razu podleciała do nas.
-Cześć chłopaki!Miło mi was poznać.Jestem Karolina.Wiele o was słyszałam.Jesteście świetni.-Przestała mówić gdy zobaczyła mnie.Trochę się wystraszyłam ze zrobi awanturę, ale myliłam się.-A kim jest wasza towarzyszka?-Zapytała z uśmiechem.
-To jest Lila.Poznaliśmy ją po koncercie.To nasza dobra koleżanka.
-Milo mi.-Uśmiechnęła się i podała mi rękę.
-Mi również.-Odwzajemniłam uśmiech i podałam jej rękę.
-Ok jak chcecie coś do picia to tam jest automat.Zaraz zaczynamy.-Powiedziała idąc w stronę studia.
-Uff, już myślałam że zrobi awanturę.-Powiedziałam z ulga.
-No, ja tez szczerze mówiąc się trochę bałem.-Powiedział Tris.
-Dobra, najważniejsze że nic się nie stało i wszystko jest ok.-Powiedział przytulając nas wszystkich James.
-Dobra ja idę po coś do picia, kto chce?-Zapytał Brad.
-Nie.-Odpowiedzieliśmy chórem.
-I co, jak emocje? Zaraz będziesz pierwszy raz na żywo w radiu!-Powiedział do mnie Tris.
-Trochę się denerwuje.-Przyznałam sztucznie się uśmiechając.
-Spoko, nie masz czym.Będzie dobrze.-Powiedział James.Chwile później dołączył do nas Brad.
-Ok, chodźcie!-Zawołała nas Karolina.-Siadajcie wygodnie, zaczynamy za 3 minuty.
-Łał, trochę się stresuje.-Powiedziałam.
-Nie masz czym kochana!Będzie dobrze.-Pocieszyła mnie Karolina, na co ja uśmiechnęłam się do niej.Powtarzałam sobie w myślach "Zero stresu, nie ma się czego bać".
-Minuta!-Krzyknęła do nas z za studia.
-Ok, ale mam podnietę!-Zaczął piszczeć ja mala dziewczynka James.
-Ha ha ha!Niby już dorosły ale zachowuje się jak małe dziecko!-Zaczął się z niego nabijać Connor.
-Nie bądź taki do przodu!Sam przecież jesteś młodszy!-Powiedziałam do niego na co on mi wytknął język.
-Ok, zaczynamy za 15 sec!-Powiedziała Karolina biegnąc do nas.-I 5, 4 ,3 ,2 ,1-Powiedziała szeptem.
-Cześć Kochani!Tu Karolina z wywiadem specjalnym.Naszymi dzisiejszymi gośćmi są... The Vamps!Hej Chłopaki.
-Hej Karolina!-Powiedzieli Chórem.
-Ale zastanawia nas kim jest ta piękna osóbka towarzysząca wam.Przedstawisz się nam?-Zwróciła się do mnie.
-Hej Jestem Lilianna Sher, ale dla znajomych Lila.-Powiedziałam tłumiąc w sobie strach i stres.
-Powiedz, kiedy, jak i gdzie poznałaś chłopaków.
-Po ich koncercie weszłam za kulisy z wejściówką, tam już byli chłopacy, po niecałych 10 minutach podeszli do mnie.Brad zaproponował mi że to on mnie oprowadzi i się zgodziłam.Po zwiedzaniu poszliśmy do jego garderoby i po chwili przyszedł James z propozycją wyjścia z nimi na miasto.
-Łał, ty to umiesz zawierać znajomości.Hahahah.-Zaczęła się śmiać Karolina.
-Ha ha ha.No nie wiem, gdyby to nie oni do mnie podeszli to znając życie, bym nawet nie odważyła się, poprosić ich o autograf!
-Chłopaki, a Lila... mogę mówić Lila?-Spytała mnie grzecznie Karolina.
-Jasne!
-Ok, więc chłopaki, powiedzcie co was skłoniło by odważyć się i podejść do niej co?
-Podeszliśmy do Lili ze względu na Connor'a. Widzieliśmy z chłopakami jak na nią patrzał.Wglądał na lekko speszonego gdy odwróciła wzrok w jego stronę.Ale, od razu dało się zauważyć że pomiędzy tą dwójką jest jakaś chemia.-Powiedział Brad, momentalnie Connor i ja spojrzeliśmy na siebie z uśmiechem.On nagle przechylił do mnie głowę i wyszeptał mi coś na ucho.Wszyscy w studiu spojrzeli się na nas z ciekawością.
-Co tam tak szepczecie co?-W końcu Tristan nie wytrzymał.
-Na koniec wywiadu chcielibyśmy co powiedzieć.Mieliśmy z tym zaczekać do wieczora, ale to odpowiednia chwila.
-Ohh, nie mogę się doczekać końca wywiadu!-Powiedziała ze śmiechem i ekscytacją Karolina.Dalej opowiadali jak im się podoba w Polsce.Parę też pytań skierowano do mnie.
-No niestety chłopacy, zaraz musimy kończyć.A właśnie, mieliście nam wszystkim coś ogłosić.
-Ty, czy ja?-Zwróciłam się do Connor'a.
-Ty.
-Ok.Dzisiaj rano pogadaliśmy sobie szczerze i od tamtego czasu...Jesteśmy razem!-Powiedziałam prawie piskiem.
-Co?!Ale świetnie!Kochani, o to na żywo jako pierwsi usłyszeliście tą nowinę.Gratuluje wam i życzę szczęścia!-Podeszła do nas i przytuliła.
-Dzięki!-Powiedział pełny entuzjazmu Connor.
-Ok, musimy kończyć ten świetny wywiad.Do usłyszenia!-Powiedziała i zeszła z anteny.
-O mój Boże!Wy głupki! ...Czemu nam nic od razu nie powiedzieliście!-Prawie krzyknął Tristian i nas przytulił.
-Gratulacje i szczęścia!-Powiedział Brad i dołączył się do grupowego uścisku jak i James.
-Dobra!Bo się przez was popłaczę!-Krzyknęłam i się odsunęłam się od nich.
-No to na kolacji to uczcimy!-Powiedział radosny Brad.
-Nie tylko to.Jest jeszcze jedna nowina ale tym razem ode mnie, ale to na kolacji.-Powiedziałam.
-Dobra zbierajmy się.-Powiedział James.Przed wyjściem pożegnaliśmy się z Karoliną i wyszliśmy z budynku.Przed wjeściem zadzwoniła do mnie Sarah.
-Jeeeeeeeeeeeej!!!!Byłaś w prawdziwym radiu! I jesteś z Connor'em! Ale jazda!! Gratuluje i życzę wam szczęścia.Rozumiem że na imprezę do Patrica nie idziesz.
-Nie. Idziemy na kolację świętować, i -zatrzymałam się by chłopacy nie usłyszeli-chcę im powiedzieć o naszej przeprowadzce do Londynu.
-Ok, to pójdę sama do Patrica. Ale wiesz jak on na ciebie czekał?Dzisiaj dzwonił do mnie czy przyjdziesz i czy się obraziłaś bo nie odbierasz od niego telefonu!
-Na serio?Przeproś go ode mnie i powiedz że nie jestem zła ani nic, tylko coś mi wypadło i tyle.
-Ok, jeszcze raz gratuluje.Oby wyszło ci z Connor'em.
-Oj na pewno wyjdzie. Pa pa.
-Pa!-I się rozłączyła.
-Z kim rozmawiałaś?-Zapytał Connor w samochodzie.
-Uuuu. Chłopak już się robi zazdrosny! Ha ha ha!-Zaczął się nabijać James.
-Wcale nie!-Powiedział Connor i go kopnął w kolano.
-Dzwoniła moja przyjaciółka.Powiedziała że słuchała wywiadu i gratulowała mi i życzyła szczęścia.
-Jak jest tak ładna jak ty to musisz mnie z nią poznać!-Powiedział Tristan
-Ok, zapamiętam.

*Przed hotelem*

Dotarliśmy do hotelu o 16.45 . Mieliśmy dużo czasu by się przygotować na wieczór. Ja z Connor'em  podjechaliśmy do mnie do domu i zabraliśmy parę ciuchów na jutro i na dziś wieczór.Gdy o 18.00 wszyscy byli gotowi postanowiliśmy wyjść wcześniej.Na miejscu było dość sporo ludzi, ale udało nam się zająć stolik dla 5 osób.Po chwili podeszła do nas kelnerka i dała menu.
-Doobra.Co bierzemy?-Spytał James.
-Może po spaghetti dla każdego co?-Zaproponował Brad.
-Dla mnie bomba.-Powiedziałam.
-Ta, może być.-Zgodził się Tristan.Zawołaliśmy kelnerkę i złożyliśmy zamówienie plus każdy wybrał coś do picia.Po 15 minutach przyszły nasze zamówienia.Byliśmy głodni więc dania szybko zniknęły z talerzy.
-Ok, miałaś coś nam ważnego ogłosić.-Przypomniał sobie Brad.
-Chyba nie bierzecie ślubu?-Nabijał się James.
-Ha ha ha. Bardzo śmieszne wiesz? Dobra-wstałam by wszyscy mogli mnie dobrze zobaczyć.-Więc mam dobrą wiadomość.Już wcześniej podjęłam tą decyzję, ale do tej sytuacji ona pasuje idealnie.Za 4 tygodnie... Przeprowadzam się z przyjaciółką do Londynu!
-Że co?! To świetnie!-Powiedział Connor, wstał i mnie przytulił z całej siły i pocałował.
-To ekstra!Nawet nie wiesz jak się cieszymy!Będzie tam, parę tygodni rozłąki ale potem cały czas będziemy przy tobie!-Ucieszył się Brad i on jak i reszta chłopaków złączyli się w grupowym uścisku.
-A wy kiedy jedziecie co?-Spytałam lekko poważnym tonem.
-Za tydzień a co?-Powiedział Tristan.
-O fuck, a co z kolacją dla rodziców?
-Spoko, mogę przyjść pojutrze, co?-Powiedział ze spokojem Connor.
-Ok, pogadam z rodzicami.-Już się troszeczkę uspokoiłam.
-Dobra, gdzie idziemy świętować?-Spytał Brad.
-A gdzie mielibyśmy iść, co?-Spytał James.
-Chmm, mam pomysł!-Krzyknęłam-Może sami zrobimy imprezę, co?Taką na cześć was, The Vamps i waszego minionego koncertu.
-Ale nikogo tu nie znamy!-Powiedział Tristan.
-Ale ja znam.-Powiedziałam przygryzając wargę w uśmiechu.-Ściągnę znajomych.Jest jeszcze wcześnie.
-Ok, ale gdzie zrobimy tą imprezę?-Spytał Connor.
-Nie wiem,może u mnie w domu co? Rodziców nie ma, przyjadą za dwa dni a brat uwielbia imprezy i ucieszy się że może w końcu was poznać!-Ucieszyłam się.
-Dobra, jest jakiś sklep otwarty?-Zapytał Tristan.
-Ta, niedaleko jest market 24h.
-Ok my pójdziemy z James'em po zakupy a wy zapłaćcie i napisz do brata czy możemy zrobić imprezę i żeby się szykował.
-Ok, lećcie.-Powiedziałam już wystukując sms-a.Jack oczywiście jak usłyszał o imprezie to się strasznie ucieszył i zadzwonił po Sean'a.Chłopacy zapłacili, i czekaliśmy na James'a i Tris'a aż wrócą z zakupów.
-Ok, pomoże ktoś?-Zapytał zasapany Tris.Connor wyskoczył z samochodu i wziął dwie reklamówki od chłopaka.Podjechaliśmy jeszcze na chwilę pod hotel po ciuchy i po parę innych rzeczy.W domu byliśmy o 19.45.
-Jestem!-Krzyknęłam do Jack'a.
-Już schodzę!-krzyknął Jack.
-Dobra, połóżcie torby do kuchni, ja zaraz wszystko porozkładam.-Powiedziałam do chłopaków.-Ja zadzwonie do Sary żeby sprowadziła do nas znajomych bo robimy imprezę.Sarah odebrała już po dwóch sygnałach.
-Hej, jak wieczór?-Spytała. W tle wyraźnie było słychać głośną muzykę.
-Hej, mam małą prośbę.Mogłabyś sprowadzić do nas wszystkich znajomych?
-Po co?!-Zapytała zdziwiona.
-Bo jest u mnie The Vamps i robimy małą imprezę na ich cześć u mnie, a że nikogo tu na razie nie znają to moi znajomi to jedyna nadzieja.Proooszę.-Błagałam ją.
-Spróbuję, ale będzie jazda!Na pewno wszyscy przyjdą.
-Dzięki, a przy okazji, jeden z członków The Vamps chciałby cię poznać!
-Serio?!O ja wale! przyprowadzę ich jak najszybciej! Pa!-I się rozłączyła.
-I co?-Zapytał podekscytowany Tristan.
-Sarah przyprowadzi ich jak najszybciej.
-To super!-Powiedział z ulgą Brad.Nagle usłyszałam że ktoś schodzi ze schodów.To był Jack.Ale wystrojony jak na jakąś imprezę światowego rozgłosu!Gdy chłopaki go zobaczyli byli jak słupy, z wytrzeszczonymi gałami.Jack był wysoki, przystojny, miał włosy w kolorze ciemnego blondu, zielone oczy i mięśnie.
-Siema Lila!-Krzyknął do mnie Jack.
-Hej brat!-Podeszłam i go przytuliłam.-Gdzie masz Sean'a co?
-Jest w łazience zaraz powinien przyjść.
-A ,właśnie Jack, to jest Brad, Tristian, Connor i James.
-Cześć, miło was poznać.-Powiedział wesoło i podał każdemu ręke.
-Cześć, nam również jest miło.-Powiedział Brad.Po chwili zszedł Sean.Był wyjątkowo miły dla chłopaków, złaszcza dla Connora.
-Dobra, ja idę rozpakować zakupy, kto mi pomoże?-Zapytałam.
-Ja!-Krzyknął James i pobiegł za mną.Gdy rozpakowałam jedną torbę i wyjęłam 4 butelki wódki a z następnych dwóch 15 butelek piwa i 3 butelki wódki.
-Ile wy tego pokupowaliście, co?-Spytałam zdziwiona.
-Dużo a co?-Powiedział obojętnie.
-Łał, zadaję się chyba z alkoholikami.-Zaczęłam się śmiać na co on zrobił obrażoną minę.
-He he he.No przepraszam, przecież żartuję.-I przytuliłam go.
-Wiem, też przecież żartuję.Na ciebie się obrazić? To chyba niemożliwe! Jesteś chyba najmilszą i uroczą osóbką na świecie!-Powiedział patrząc mi w oczy.
-Ojej, dzięki!Ty chcesz żebym się popłakała ze wzruszenia?-Zaczęłam się śmiać.
-He he he.-Śmiał się przytulając mnie.
-Łoł, McVey... Chcesz mi odbić dziewczynę?!-Powiedział ze śmiechem Connor jak wchodził do kuchni-Przecież wiesz że nie masz ze mną szans!
-Tak? Jasne, gdyby nie ona cię wzięła do tańca to byś do niej nawet nie zagadał!-Zaczął się z niego nabijać.
-Dobra, ja idę się ubrać, a wy skończcie te dziwną sprzeczkę.-Powiedziałam wychodząc z kuchni.-Radzę wam chłopaki się ubierać bo niedługo wszyscy przyjdą.-Powiedziałam do The Vamps.
-Ja idę pierwszy!-Krzyknął Brad.
-Nie ,bo ja!-Powiedziałam biegnąc do pokoju po ciuchy.Wzięłam czarną tunikę z luźnym dekoltem na krótkich ramiączkach i krótkie spodenki.Poszłam do łazienki zrobić makijaż i włosy gdy w łazience już nie wiem czemu stał Brad.
-Co ty robisz w mojej łazience, co?!-Spytałam zszokowana-Jak ty tu wlazłeś?!
-Ja jestem kochana jak Ninja.Nikt mnie nie słyszy i nie widzi.-Zrobił tajemniczą minę.
-Spierdalaj tąd!-Wzięłam ręcznik, skręciłam go i zaczęłam go lać jak batem po nogach.
-Au, au!Kobieto uspokój się!Bo użyje na tobie specjalnych środków!-Krzyknął.
-Co tam się u was dzieje na górze do cholery, co?!-Krzyknął Jack.
-Poradzę sobie!Nie przejmuj się!-Odkrzyknęłam.-No już się ciebie boje.-Stanęłam na środku pokoju.
-I powinnaś!-Powiedział, i w jednym skoku stał przede mną, schylił się, wziął mnie za nogi i przerzucił przez ramię.
-Puść mnie!Oj Simpson jak się uwolnię to będziesz miał przechlapane!Puść mnie!Kurwa mać!-Krzyczałam na całe gardło i waliłam go w plecy.
-I co? Jeszcze się mnie nie boisz?-Powiedział śmiejąc się.
-To ty powinieneś się mnie teraz bać!Jak zejdę na ziemię to dostanie ci się ode mnie!
-Oj wątpię.-Już nie wyrabiał ze śmiechu.Po chwili zauważyłam że gdzieś mnie zanosi.Zorientowałam się że schodzimy po schodach.
-Kurwa, puść mnie!Ty jebnięty zboczeńcu!-Darłam się jak byliśmy na dole.
-Ha ha ha! Ale se poradziłaś!-Rozpoznałam głos Jack'a.
-Nie śmiej się tylko chodź tu i mi kurwa pomóż!-Darłam się na niego.
-Miałem się nie przejmować.Podobno sama sobie poradzisz.
-Łał, w wściekłej odsłonie, nie jesteś już taką samą uroczą i miłą osóbką.-Zaczął się śmiać James.
-No.-Powiedział Brad śmiejąc się bezgranicznie.
-A ty kurwa nie śmiej się tylko mnie odstaw!-Krzyknęłam.
-Dobra.-Podbiegł do kanapy od tyłu i zrzucił mnie na nią przez co się odbiłam i spadłam.Gdy zobaczył że się podnoszę zaczął powoli iść do łazienki.
-Ha ha ha ha ha!-Zaczęli się ze mnie śmiać wszyscy.Po sekundzie wstałam i wystartowałam jak gepard w stronę Brad'a.
-Oj masz przejebane Simpson!-Krzyknęłam goniąc go.
-Ha ha!Nie masz ze mną szans!-Śmiał się.Gdy prawie go miałam wszedł do łazienki i się zamknął.Poszłam do pokoju i próbowałam wejść drugimi drzwiami ale też były zamknięte.
-Dzięki że zwolniłaś mi łazienkę!Fajne ciuszki wybrałaś!-Śmiał się.
--Wyłaź!-Krzyknęłam
-Ha ha! Wolne żarty! Możesz se pomarzyć!-Śmiał się złowrogo.Postanowiłam się na nim odegrać.Schowałam się przy szafie za drzwiami.Gdy usłyszałam że powoli wychodzi by sprawdzić czy mnie nie ma, skoczyłam mu na plecy.
-Aaaaaa! Kobieto co ty robisz?!-Zaczął się drzeć.
-A masz!-Zeskoczyłam mu z pleców, tak że on poległ na ziemie twarzą.-Ha ha ha!Chłopaki, chodźcie to zobaczyć!-Zawołałam ich jednocześnie robiąc mu fotkę.
-O co cho... Ha ha ha ha ha!-Zaczął się śmiać James który wszedł do pokoju jako pierwszy, po chwili dołączyła do niego reszta chłopaków.
-Przestańcie się śmiać, tylko pomóżcie do cholery mi wstać!-Krzyknął obolały Brunet.
-Masz nauczkę! Już wiesz, że ze mną się nie zadziera!-Powiedziałam wchodząc do łazienki.Gdy się w pośpiechu szykowałam, w pokoju słyszałam jeszcze ciche śmiechy i jęki obolałego Brad'a.
-Odegram się na tobie!-Krzyknął z jękiem Brad.
-Ha ha! Dowcipniś z ciebie!-Nabijałam się z niego kręcąc sobie włosy.
Po 30 minutach byłam gotowa.Gdy zeszłam na dół każdy chłopak był wystrojony.
-Uuuuuuu.-Powiedzieli chórem The Vamps.
-Oh, Connor jak ja ci zazdroszczę!-Powiedział James do Connor'a który przyglądał mi się z miną podrywacza.Mierzył wzrokiem każdy centymetr mojego ciała.
-No, ja to jednak mam szczęście!-Powiedział podchodząc do mnie.
-Noo, koleś gdybyś nie wkroczył do akcji to ona już by się nazywała Lilianna Simpson!-Zaśmiał się Bradley.
-Taaa, napewno!-Śmiał się Tristan.
-No na serio!Mojemu wzrokowi żadna dziewczyna się nie oprze.-Powiedział z uwodzicielską miną.
-Patrz, ja jakoś się oparłam.-Powiedziałam przytulając się do Connor'a.
-Gdyby nie było tego słodziaka, to byś się nie oparła!
-A tu patrz!Jednak ten słodziak jest i nigdzie nie pójdzie!-Zaśmiał się Connor.Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko rozejrzałam się po pokoju, czy wszystko jest tam gdzie być powinno.Wszystko było ok, ale w porę się zorientowałam że nadal muzyka nie jest włączona.Złapałam szybko pilot i włączyłam muzykę na pełny regulator.Gdy otworzyłam drzwi stała przed moim domem duża grupa ludzi a na czele ich stała moja przyjaciółka Sarah.

środa, 26 marca 2014

2.Noc mojego życia


                                                                2.Noc mojego życia

Gdy miałam już otworzyć drzwi usłyszałam ciche szepty mego brata i jego towarzysza.
-Czy moglibyście... - Specjalnie nie dokończyłam by te dwa matoły zrozumiały że mają iść.
-Ok, ok już idziemy. Cho Sean na górę, niech siostrzyczka zostanie sama.-Powiedział z pół uśmiechem na twarzy i zgarnął Sean'a na górę.Cofnęłam się  z powrotem przed drzwi i je otworzyłam po pięciu sekundach. Gdy je otworzyłam zobaczyłam czterech szczerzących się i wystrojonych członków The Vamps. Pierwsze co, mój wzrok poleciał w stronę Connora. Miał na sobie czerwone rurki i  ciemno-pomarańczową trzy-czwartą koszulę.Wyglądał bosko!
-Hej, chłopaki!-Powiedziałam z luzem.I dopiero teraz zauważyłam że chłopacy ciągle się patrzą na mój ubiór.Przez jakieś pół minuty żaden z nich nie mógł wydusić z siebie ani słowa.
-Cześć Lila!-Powiedzieli chórem gdy się już otrząsnęli.
-Wchodźcie!-Zaprosiłam ich i cała czwórka pędem weszła do domu.
-Fajny masz domek.- Powiedział Tristian.
-Fajną masz figurkę!-Zaczął James który nie mógł  oderwać ode mnie wzroku, na co Connor "dyskretnie" walnął go łokciem w brzuch.
-To, gotowa do wyjścia?-Odezwał dotychczas milczący Brad.
-Ta idziemy. Wychodzę!-Krzyknęłam do chłopaków na górze.
-Ktoś jest w domu?-Spytał zdziwiony James.
-Tak, mój starszy brat Jack.
-Ok, narazie!-Krzyknął mój brat.
-Pa, słonko!- Wydarł się zgrywus Sean.
-Słonko?-Spytał zdziwiony  i lekko posmutniały Connor który ogólnie pierwszy raz się dzisiaj odezwał.
-Ach, to przjaciel mojego brata. Wydurnia się tylko, jak zwykle.-Gdy to powiedziałam Connor wydawał się bardziej wesoły.

*przed klubem*

-Ej, ile razy byłaś w tym klubie?- Spytał zaciekawiony Tristian.
-Chmmm. Nie wiem ale bardzo duuużo.- Gdy byliśmy przed wejściem, ochroniarz od razu mnie rozpoznał i nas wpuścił.W klubie było pełno ludzi ( bo w końcu piątek jest ).Usiedliśmy na wolnej kanapie a Tristian poszedł po drinki dla nas.
-Rzeczywiście fajnie tu jest.
-Wiem.-Powiedziałam krótko do Brada i pociągnęłam go za sobą na parkiet.Po 30 minutach byliśmy trochę zmęczeni więc wróciliśmy do stolika. Gdy tam dotarliśmy siedział tam tylko smutny Connor.
-A ty co tak siedzisz sam co? Baw się! -Powiedział wesoły Brad
-Jakoś nie miałem z kim tańczyć.-Po chwili mojego namysłu powiedziałam:
-To teraz masz z kim tańczyć.-I pociągnęłam go w stronę parkietu. Na początku był trochę zestresowany ale po chwili się rozkręcił.W między czasie poszliśmy parę razy po drinki więc byliśmy lekko podpici.Nagle poczułam ręce Connora jak wędrują od mojej tali coraz niżej.Gdy się zatrzymały czułam je na swoich pośladkach. Connor i ja patrzyliśmy sobie prosto w oczy.Przez chwilę przestał dla mnie istnieć cały świat, tylko ja i on. Zeszłam na ziemie gdy Connor zdjął ze mnie szybko ręce i odwrócił się bokiem, dopiero po paru sekundach zrozumiałam że Brad nas wołał.Odwróciłam się do niego przodem i posłałam mu znaczącą minę i dałam mu do zrozumienia że nam przeszkodził.
-Co chcesz Simpson?-Powiedział posmutniały Connor.
-Chciałem spytać czy nie widzieliście James'a .Od pół godziny go nie widziałem.-Powiedział z przepraszającą miną.
-Nie widziałam go a ty Connor?-Zwróciłam się do blondyna.
-Nie, musiał się upić i gdzieś pójść albo siedzi z jakąś laską.-Powiedział obojętnie i pociągnął mnie za sobą do stolika.Chwilę pogadaliśmy a potem zobaczyliśmy kompletnie pijanego James'a.Podbiegliśmy do niego prędko zobaczyć czy wszystko w porządku.
-O, hej kochani.Lila, dziękuje że doradziłaś nam ten klub.Bawię się świetnie!-Powiedział do mnie niewyraźnie blondyn.
-Fajnie. Dobra ja idę po Brada żeby go odwiózł a ty z nim zostań.-Powiedziałam szybko.
-Nie, sami go odwieziemy.Jak coś prześpisz się u nas w hotelu. 
-Ok, ja go podniosę a ty napisz do Brada że go znaleźliśmy i idziemy odwieźć.-Zarządziłam i chłopak od razu wyciągnął telefon i zaczął pisać sms-a a ja pomogłam wstać James'owi.Gdy wyszliśmy z klubu wpakowaliśmy James'a na przednie siedzenie a Connor prowadził.Gdy jechaliśmy napisałam do Jack'a że będę na noc u chłopaków w hotelu.Gdy dojechaliśmy pod hotel wypakowaliśmy James'a z samochodu i zanieśliśmy do jego pokoju.Nie mieliśmy z nim większych problemów bo od razu zasnął.Wyszliśmy po cichu z jego pokoju i przeszliśmy do pokoju Connor'a.
-Która godzina?- Zapytałam lekko zmęczonego Connor'a.
-2.50
-Łał szybko zleciał ten czas w klubie.
-Tak? Mi się na początku bardzo dłużył.-Powiedział lekko zasmucony Connor.Resztę nocy przegadaliśmy.Rozmawialiśmy o naszych rodzinach, zainteresowaniach i tym podobnych sprawach.
-Jesteś zmęczona?-Spytał mnie trochę ospały Connor.
-Trooooochę-Powiedziałam ziewając.
-Dobra może nawet nie trochę.Ale nie mam się w co ubrać do spania.-Nagle Connor z energią podskoczył zaczął grzebać w szafie.Nagle cisnął we mnie krótkimi spodenkami i rozciągniętej bluzce na ramiączkach. Poszłam do łazienki i się przebrałam.Kiedy wyszłam Connor ledwo co wytrzymywał.
-Dobra, widzę że już jesteś śpiący. Mykaj spać.-Pogoniłam go.
-Ale gdzie ty będziesz spać?-Powiedział zdumiony Connor.
-No chyba nie na podłodze! Na łóżku.Czy to jakiś problem?
-Nie, no co ty, wskakuj.-Powiedział i poklepał miejsce obok siebie.Odłożyłam ciuchy na bok i wskoczyłam pod pierzynę.Chwilę leżałam na plecach, potem obróciłam się na bok, tyłem do Connora i wtedy poczułam że przybliża się do mnie i otula mnie jedną ręką.Momentalnie uśmiechnęłam się od ucha do ucha.Zamknęłam oczy, bo wiedziałam że z Connor'em przy sobie na pewno zasnę.

*rano*

Spałam jak kamień.A to dlatego że nic mi się nie śniło.Gdy otworzyłam oczy Connor'a już przy mnie nie było, co mnie zasmuciło.Nagle usłyszałam hałas dobiegający z łazienki.
-Pewnie się robi na bóstwo.-Powiedziałam do siebie w myślach.W nocy powiedział mi że mają dzisiaj wywiad z Polskim radiem.Mają opowiedzieć jak się im podoba w Polsce.Nagle usłyszałam że dzwoni moja komórka.
-Halo?-Odebrałam szybko telefon.
-Hej, Lila to ja Sarah.Opowiadaj jak było! Ze szczegółami.
-Ok, ale nie zgadniesz gdzie ja jestem!-Powiedziałam z entuzjazmem.
-A nie ma cię w domu?-Zapytała zdziwiona Sarah.
-Nie. Uważaj... Jestem w hotelu, w pokoju Connora Ball'a!-Zapiszczałam                                                -Że co? Jak?! Co ty tam robisz?!-Zapytała zdumiona a zarazem zaintrygowana.
-Bo jak tam byłam, poznałam The Vamps, później zapytali mnie czy nie chcę z nimi wyjść na miasto.Oczywiście się zgodziłam.Kilka godzin po tym jak dotarliśmy do klubu. Doradziłam im ten nasz. No więc zobaczyliśmy z Connor'em pijanego James'a.Zawieźliśmy go do hotelu a ja spałam u Connor'a w pokoju.
-Łaaał!Zazdroszczę ci! Miałaś noc pełną wrażeń! Ale jak spałaś u Connor'a. Czyli on co? Spał na podłodze?
-Nie no co ty! Spał razem ze mną na łóżku. A chwilę po tym jak się położyliśmy się spać, przewróciłam się do niego tyłem na bok a on mnie od tyłu przytulił jedną ręką i tak spaliśmy!
-Ojej, ale słodko.
-No wiem ale najlepsze jest to że kilka sekund po tym jak weszłam za kulisy, zakochałam się!
-Tak?! Ty to masz dobrze.Ale co jesteście już parą?-Zapytała zaciekawiona Sarah.
-Jeszcze nie. Ale prędzej czy później będziemy.-Powiedziałam rozkochana i padłam plecami na łóżko.
-Dobra, muszę kończyć.Jak coś to zadzwonię jeszcze.Miłej zabawy, i powodzenia z Connor'em.
-Dzięki kochana. Pa.-I się rozłączyła.Po pięciu minutach z łazienki wyszedł wystrojony Connor.
-Cześć. Jak się spało?-Zapytał Connor.
-A powiem ci że całkiem dobrze.-Powiedziałam uśmiechnięta od ucha do ucha.
-A ty w tej łazience dłużej nie mogłeś siedzieć?-Zapytałam z sarkazmem na co on mi pokazał język.
-Ok, pojedziesz do domu w tym czy mam ci dać inne swoje ciuchy co?
-Oszalałeś?! Nigdy w tym nie wyjdę!Ubiorę swoje z wczoraj a w domu się przebiorę.
-Jak chcesz.-Powiedział niby obojętnie Connor choć widziałam jak na jego twarzy maluje się szeroki uśmiech.Poszłam do łazienki przebrać się i umyć.Byłam gotowa po 10 minutach.
-Łał, ty to masz prędkość.--Zaśmiał się Connor.
-Gdybym miała szykować się tak jak wczoraj przed wyjściem, to byś zmienił zdanie.-Powiedziałam i zaczęliśmy się śmiać.Nagle on od tyłu podszedł do mnie, chwycił za rękę, obrócił twarzą do siebie i oparł mnie o ścianę. Nasze twarze dzieliło kilkanaście centymetrów.
-Co robisz?-Spytałam lekko oszołomiona.
-Muszę ci coś powiedzieć.Już od razu gdy cię zobaczyłem podobałaś mi się. A jak spojrzałaś mi w oczy to zrozumiałem, że ty jesteś tą jedyną.Po prostu zakochałem się w tobie.Gdy cię widzę, czuje się jak nowo narodzony!Jeśli mnie odrzucisz to pewnie jakiś czas będzie ze mną źle, ale i tak to moich uczuć do ciebie nie zmieni.-Spojrzał mi w oczy i wyraźnie widziałam że z niecierpliwością czeka na moją reakcję.Ale ja tylko przyciągnęłam jego twarz do swojej i go pocałowałam.
-Ja też cię kocham.

poniedziałek, 24 marca 2014

( Info o Lili )

Lilianna Michel Sher



               

 

 Ur.14.05 1996 r. w  Polsce

Hobby: Muzyka, taniec, waveboard, czytanie, śpiew

Rodzina: Mama Lena, Tata John, Starszy brat Jack.

Info: Ma psa o imieniu Lio rasy amstaf. Jej rodzice pochodzą z Birmingham.Przed pomysłem przeprowadzki do Londynu tańczyła w grupie The Last Dance. Jej pasją jest street dance.Jedzie do Londynu z przyjaciółką ze względu na propozycje pracy w programie tanecznym.Jest wielką fanką The Vamps.

 


 

1.Niezapomniany koncert

                             1. Niezapomniany koncert
   Przyszłam ze szkoły jak zwykle ze szkoły zmęczona i ospała. Ze mną szła moja przyjaciółka Sarah. Przed domem zatrzymała mnie i podekscytowana zaczęła nawijać:
-Wiesz co dziś jest?
-No poniedziałek czy się mylę?-Odpowiedziałam bez cienia entuzjazmu na co ona się wściekła:
-Hello! Dziś mijają trzy tygodnie od naszego zakupu!
-To już dziś? Na śmierć zapomniałam!- Podekscytowana podbiegłam do skrzynki, a tam zobaczyłam kopertę adresowaną do mnie. Byłam taka podekscytowana że chciałam zacząć piszczeć co też zrobiłam :D :
-JEEEEEEJ!!!!!- Obie piszczałyśmy z radości. Od trzech tygodni czekałyśmy na tę kopertę, a w niej... bilety na koncert The Vamps! The Vamps to nasz ulubiony zespół, i byłyśmy ich fankami już na You Tubie jak nagrywali covery znanych piosenek. A już za niecały tydzień miałyśmy zobaczyć ich na żywo. I do tego miesiąc po koncercie miałyśmy przeprowadzić się z Polski do Londynu.I wtedy przypomniała mi się niespodzianka dla Sary ode mnie:
-A mam dla ciebie taką małą niespodziankę!
-No mów mów dziewczyno, bo tu zaraz wykituję!- Wyglądała jak bomba zegarowa która miała wybuchnąć za kilka sekund, co mnie bardzo rozśmieszyło:
-Mój tata, poprzez znajomości, i moje kieszonkowe :D załatwił nam wejściówki za kulisy po koncercie!
-Nie wierze, na serio?! O jacie kręcę, ale zarąbiście ŁAŁ!!!
-Ok, ja już lecę i tobie też radzę :). Do jutra, papa.-Przytuliłam ją i obie pobiegłyśmy w stronę domów.
Kiedy weszłam mamy nie było, ale za to był mój starszy brat Jack siedział na kanapie przed TV. Gdy usłyszał że weszłam do domu krzyknął:
-Hej Lila!- I przybił mi piątkę.
-Hej Brat!-Odkrzyknęłam mu.
-Co to były za piski przed domem?-Zapytał z nieudawaną ciekawością i śmiechem.
-Nie zgadniesz, nigdy!
-Hm, niech pomyślę, dostałaś miłosnego sms-a od tego twojego Patrica, który ci się tak podoba od paru miesięcy?-Zaczął ze mnie żartować na co ja pokazałam mu język.
-Nie. Przyszły bilety na koncert The Vamps!-Powiedziałam z piskiem przez co brzmiałam jak mała dziewczynka.
-No w końcu! Miałem dość już tego że jak tylko słyszałaś listonosza to biegłaś tak szybko że potykałaś się o własne nogi, tylko dlatego żeby zobaczyć czy nie przyszły przypadkiem bilety.
-Ha ha ha! Bardzo śmieszne wiesz!-Powiedziałam z sarkazmem.
-No to możemy w końcu zmienić temat ?Głodny jestem!Ugotujesz coś pysznego? Proooszę!-Powiedział z błagalną miną smutnego szczeniaczka.
-Ok, ok zrobię ci coś do jedzenia.
-Mówiłem już że jesteś najlepszą siostrą na świecie?-Podszedł do mnie i mnie z całej siły przytulił.
-Oj, jakieś tysiąc razy.-powiedziałam pokazując mu wszystkie zęby w uśmiechu.
-Jak ja sobie poradzę jak przeprowadzisz się do Londynu co?
-No nie wiem ale jakoś będziesz musiał bo zdania nie zmienię.-Odepchnęłam go od siebie i wzięłam się za robienie obiadu.

*nic ciekawego* następny dzień:

Obudziłam się wesoła i wyspana jak nigdy przedtem, co mnie bardzo zdziwiło bo we wtorki zawsze mam dłuższy trening i siedzę w szkolę do 17.00 . I nagle dostałam sms-a od Sary:
-I co gotowa na zakupy? Jednak nie jedziemy do naszej galerii po te zakupy tylko niedaleko miejsca koncertu w  bo zamknęli tą nie wiem czemu. Będę za pół godziny i lecimy.Tylko nie zapomnij zwolnienia i kasy! Pa!-I wtedy wszystko sobie przypomniałam.Miałyśmy dziś iść po ciuchy na koncert i imprezę bo dzień później odbędzie się impreza u Patrica, więc musimy jakoś ładnie wyglądać.
Wystraszłam się bo nie jestem w ogóle wyszykowana.Więc szybko wstałam z łóżka i jednm susem znalazłam się przy szafie. Ubrałam niebieskie rurki, vansy, białą, krótką bluzkę z różowymi pasami i dżinsową kamizelkę i poleciałam do łazienki.Byłam gotowa po 10 minutach co mnie trochę zdziwiło bo włosy i makijaż zazwyczaj zajmowały mi niecałą godzinę :D . Gdy byłam gotowa szybko zbiegłam po schodach i na szczęście mama już nie spała i robiła mi i bratu tosty.Gdy zobaczyła mnie taką zdyszaną zdziwiła się:

-Co ty taka zdyszana?Jesteś po maratonie czy co?-Zapytała z szerokim uśmiechem mama na co mój brat odpowiedział:
-Pewnie mała dziewczynka zaspała a Sarah  obudziła ją sms-em albo do niej zadzwoniła.-Powiedział wyszczerzając zęby.Zdziwiło mnie że zgadł od razu i zakpiłam z niego żeby nie dać tego po sobie poznać:

-A ty jasnowidzu się nie przechwalaj! A zresztą gdzie twoja kula i turban?-Obie zaśmiałyśmy się z mamą na co on:
- Mi kula nie jest potrzebna!Moje moce kryją się tu, a nie w jakiejś szklanej kulce!-Powiedział w skazując na swoją głowę i wszyscy zaczęliśmy się śmiać.Gdy zjadłam szybko śniadanie Poszłam do swojego pokoju i wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy:
-Pieniądze mam, telefon mam, zwolnienie ze szkoły mam ok wszystko jest! Jestem gotowa do wyjścia.-zaczęłam mówić do siebie.Nagle usłyszałam że ktoś puka do drzwi:
-Otwoorzę!-wydarłam się zbiegając po schodach.Otworzyłam i zobaczyłam uśmiechniętą Sarę.Weszła do domu i powiedziała:
-Hej Lila!Dzień dobry pani Sher!Siema Jack!-Podeszła do mojego brata i przybiła mu piątkę  i odwróciła się do mnie:
-Gotowa do wyjścia?
-No pewnie! Dalej jeszcze musimy po zakupach zdążyć zanieść zwolnienia do szkoły!-Poszłam z Sarą w kierunku drzwi i jednocześnie krzyknęłam:
-Pa mamo!Cześć Jack!
-Pa słońce!-odkrzyknęła mi mama.Po dziesięciu minutach byłyśmy na miejscu.Weszłyśmy do sklepu podekscytowane.Było tu dużo sklepów więc miałyśmy z czego wybierać z czego się cieszyłyśmy.

*kilka godzin później*
-Która godzina?-Spytała mnie Sarah
-15.30 . O której miałyśmy być w szkole?-Zapytałam ją zmęczona tym łażeniem przez cały dzień.
-Czekaj, zapisałam na telefonie, miałyśmy być o... 16.00 . No to trzeba się zbierać.-Wstała z ławki i pociągnęła mnie za sobą do drzwi.W szkole byłyśmy akurat o 16.00 .Od razu poszłyśmy do mnie do domu, bo Sarah dziś u mnie zostaje na noc.W samochodzie siedziałyśmy w ciszy. Gdy byłyśmy przed domem zdziwiłam się bo stał jeszcze jeden samochód.Gdy wyszłam sprawdzić co to za samochód, poznałam że to jest taty samochód. Pobiegłam z Sarą do domu i zobaczyłam tatę w kuchni:
-Tataaa!!!!!-Krzyknęłam i rzuciłam mu się w ramiona.
-Córcia!!!Cześć kochanie, jak zakupy?
-Super!Tato, a masz te wejściówki?-zapytałam jak Sarah poszła zanieść swoje torby do mojego pokoju.Tata zrobił zmieszaną minę i powiedział:
-Właśnie, słuchaj jak byłem odebrać je to powiedzieli że pomylili się zamiast wydrukować dwie to wyrobili jedną, a druga będzie dopiero gotowa w niedzielę.
-Co? Ale koncert jest w piątek! To co, jedna z nas ma nie iść? Już jej mówiłam o wejściówkach!-Powiedziałam smutna:
-Wiem, słońce ale inaczej się nie da, obdzwoniłem wszystkich i nie da się przyśpiesz tamtej drugiej wejściówki, tu masz tą pierwszą i musisz coś zadecydować.-Przytulił mnie bo widział że już jestem bliska płaczu i poszedł. Byłam załamana. Nie wiedziałam jak to powiedzieć Sarze.Była tak szczęśliwa z tego że wejdziemy za kulisy a tu jedna z nas miała tam nie wejść.Poszłam do pokoju i zobaczyłam Sarę jak grzebała coś przy laptopie:

-Co tam?-Odezwała się pierwsza bo siedziałam obok niej bez słowa.
-Słuchaj Sara, muszę ci o czymś powiedzieć, ale nie wiem jak ci to powiedzieć.
-Nie strasz mnie dziewczyno co jest?-Zapytała mnie z wystraszoną miną.
-No więc, przed chwilą gadałam z tatą o tych  wejściówkach za kulisy, tam gdzie tata je wykupił zaszła pomyłka i... wyrobili tylko jedną, a druga będzie gotowa dopiero w niedzielę, tata dzwonił do wszystkich i nie da się nic zrobić by przyśpieszyć wydrukowania tej drugiej.-Powiedziałam ze smutkiem.
-Jesteś na mnie zła?-Zapytałam ją ale ona gapiła się w ścianę z wytrzeszczonymi oczami.W końcu się otrząsnęła i powiedziała:
-Że co?! Jak to pomylili się!To co teraz zrobimy?
-Tata mówi że powinnyśmy zadecydować która weźmie tą wejściówkę.
-No, to chyba jedne sensowne wyjście.-Powiedziała ze smutkiem i obie spojrzałyśmy na siebie.Resztę dnia przemilczałyśmy.

*Następny dzień*

Dzisiejszy dzień strasznie mi się dłużył. Z Sarą nadal milczałyśmy, choć wszędzie chodziłyśmy razem.

Gdy lekcje się skończyły próbowałam ją zagadać lecz nie miałam odwagi.Gdy byłyśmy przed moim domem stałyśmy bez ruchu i patrzyłyśmy sobie w oczy.Nagle Sara się odezwała:

-Słuchaj, wiem jak ta wejściówka była dla ciebie ważna, to za twoje pieniądze je kupiłaś i dzisiaj postanowiłam że zrezygnuję z niej.Ona nie jest mi potrzebna do szczęścia, przyjaźń jest dla mnie najważniejsza.- Gdy to usłyszałam omal się nie rozryczałam.

-Sarah, ale ja bez ciebie tam nie pójdę! Jesteś przecież moją przyjaciółką i nigdy cię nie zostawię rozumiesz?!-Prawie krzyknęłam.

-Ale ta wejściówka nie jest dla mnie ważna.Już postanowiłam i zdania nie zmienię, jasne?-I mnie przytuliła.Powiedziała mi jeszcze na ucho:

-Pójdziesz tam jasne? I bez przekrętów, Ok?-Powiedziała z uśmiechem na ustach a ja tylko pokiwałam głową bo nie mogłam z siebie wydusić słowa.Po pięciu minutach Ja i Sarah szłyśmy w stronę swoich domów.Byłam szczęśliwa i zarazem smutna. Szczęśliwa, że pogodziłam się z przyjaciółką, a smutna bo pójdę za te kulisy bez niej.Nie mogłam się z tym pogodzić.

*Następny dzień*Po szkole:

Jak zwykle wracałam z Sarą. Nie mogłyśmy doczekać się jutrzejszego dnia.Pod moim domem Sara zaczęła piszczeć:

-Uwierzysz?! Jutro zobaczymy The Vamps na żywo!Jeeeeej!

-No, extra.-Powiedziałam z lekko posmutniałą miną.

-Co jest Lila?-Zapytała zmartwiona.

-Bo nadal nie mogę znieść myśli że idę  za kulisy bez ciebie.

-Ej! Jaka była umowa! A zresztą mówiłam ci że nie zależy mi na tym.Ważne jest to że będziemy razem na tym koncercie i będziemy się świetnie bawić!-Powiedziała pełna optymizmu.

-No może masz rację... po co się dołować.Słuchaj musisz dzisiaj zostać u mnie na noc. Będzie przymiarka ubrań!-Powiedziałam podskakując jak mała dziewczynka.

-Ok, ale najpierw muszę zadzwonić do mamy, ale to u ciebie choć!-I mnie pociągnęła do środka.

-Hej mamuś!Cześć tato! Siema Jack!-Krzyknęłam idąc na górę z Sarą.

-Dzień dobry państwu! Hej, Jack!-Sara krzyknęła i znikłyśmy u mnie w pokoju.

Oczywiście rodzice Sary zgodzili się zostać jej u mnie.

Cały wieczór przesiedziałyśmy u mnie w pokoju grzebiąc w ciuchach i plotkując.Po paru godzinach spojrzałam na zegarek:

-Już jest 00.00! OMG Ale się zasiedziałyśmy.

-Ale, najważniejsze że mam ciuchy na koncert!-Ucieszyła się i zaczęłyśmy tańczyć po pokoju. Chwilę później już przebrane w piżamy( Sarah oczywiście musiała wziąć moją) szykowałyśmy się do spania.

*Następny dzień* 

Obudziłyśmy się strasznie wcześnie, co jest dziwne bo mamy do szkoły na 10.40 . Ubrałyśmy się i gadałyśmy o koncercie który miał się odbyć dziś. Nasze mamy pozwoliły nam dzisiaj nie iść na parę lekcji żeby się nie spóźnić.

*Szkoła, nuuudy*

Była 14.00 .  Wracałyśmy do domu w wielkim pośpiechu żeby się jak najszybciej wyszykować, mama się z nas śmiała bo koncert był dopiero na osiemnastą.

Gdy już byłyśmy przygotowane zeszłyśmy na dół żeby mój braciszek ubierał się i wchodził. Gdy zeszłyśmy na dół, był tam nie tylko mój brat, ale i niespodziewanie pojawił się u nas jego przyjaciel Sean .Gdy oboje nas zobaczyli, wytrzeszczyli oczy aż prawie im z orbit wyskoczyły, na co my się zaśmiałyśmy.Gdy mój brat się otrząsł, klepnął w ramie kumpla i ten też zszedł na ziemie. Mój brat z wielkim oszołomieniem zaczął:

-Ale się wystroiłyście!Jakbyście szły na jakąś galę czy coś!

-Noo, nigdy was takich nie widziałem, ale chyba bardziej mi się podoba niż normalnie.-Powiedział kumpel mojego brata, a ten go trzepnął w ramie.

-Dobra, koniec już tych komplementów bo się spóźnimy!-Powiedziała Sarah na co wszyscy ruszyli się z miejsca i wyszliśmy z domu.

*na miejscu*

Podróż nam się bardzo dłużyła. Ale gdy dotarliśmy na miejsce myślałam że normalnie zejdę!Chciałam zacząć piszczeć ze szczęścia, tak mnie rozpierały emocje.Gdy pożegnałyśmy się z chłopakami, Podeszłyśmy do kas i dałyśmy bilety.Gdy kasjerka nas wpuściła prawie że biegłyśmy!Przez co ja się prawie wyrżnęłam  bo iść tak szybko w obcasach to kiepski pomysł. Gdy byłyśmy pod sceną kopary nam opadły! Była normalnie ogromna! A my na szczęście miałyśmy miejsca w pierwszym rzędzie.Gdy koncert się zaczął wszystkie fanki zaczęły piszczeć.Byłyśmy wniebowzięte!Gdy weszli na scenę o mało nie poryczałam się.Gdy zaczęli grać wszyscy zaczęli śpiewać razem z nimi. Wszyscy porobili pełno plakatów z napisami : "I love the Vamps" , "Brad, Marry me" itd. Koncert niestety minął nam szybko, choć trwał 2 godziny. Gdy większość ludzi poszła, z Sarą za rękę poszłam przed wejście na tyły. Przytuliłam ją i o mały włos się nie poryczałam. Na co ona zaczęła mnie pocieszać:

-O mnie się nie martw.Dam sobie radę, a ty masz tam się świetnie bawić jasne?

-Ale jak mam się bawić tam, wiedząc że ty siedzisz w domu!-Ciągnęłam zdołowana.

- Nie przejmuj się mną. na serio!- Powiedziała i popchnęła mnie w stronę wejścia na tyły. Pomachała mi i poszła Lekko przybita pokazałam wejściówkę i weszłam. Byłam szczęśliwa i zarazem smutna. Szczęśliwa ,bo może poznam The Vamps a smutna bo jestem tu bez Sary. Nagle podszedł do mnie jakiś facet i zaczął tłumaczyć mi co i jak.Miałam wejść do środka i poczekać na kogoś kto mnie oprowadzi.Gdy weszłam do środka zatrzymałam się na pół minuty zszokowana. Właśnie w tej chwili pięć metrów ode mnie stali wszyscy członkowie The Vamps. Chciałam zacząć piszczeć. Byłam prze szczęśliwa!Ale gdy jakiś gość mnie zawołał otrząsnęłam się i podeszłam. Oczywiście gdy szłam moje obcasy zrobiły hałas aż na scenie, przez co czwórka młodych muzyków usłyszała to i obróciła się w moją stronę. Byłam zestresowana. Po chwili odwrócili wzrok  z powrotem, oprócz jednego. Uroczy chłopak z blond włosami przyglądał się mi nadal jak obrazkowi.Lekko zawstydzona powoli odwróciłam wzrok w jego stronę i nasze oczy się spotkały. Patrzyliśmy na siebie przez jakieś 2 minuty, po czym speszona odwróciłam  równocześnie z nim wzrok  w drugą stronę udając nadal że słucham tego kolesia co mnie zawołał. Powoli czułam że się czerwienię. Nie wiedziałam jak się zachować.Dopiero po jakiejś minucie zorientowałam się że ten śliczny chłopak to był Connor Ball. To właśnie jego najbardziej lubiłam z całego zespołu. Po dwóch minutach mój instruktor zawołał do mnie:

-Ok, gotowa na oprowadzanie?-Powiedział tak głośno że mogłam go usłyszeć spokojnie z odległości 500m. Nagle zauważyłam że czwórka chłopaków zbliża się w naszą stronę.Connor trochę zawstydzony z lekko zamyślonym wzrokiem szedł z tyłu.Uśmiechnięty brunet zaczął bo zauważył że młodszy kolega nie ma odwagi wydusić z siebie ani jednego słowa:

-Cześć, jestem Brad, ci obok mnie to Tristian, James a ten z tyłu to Connor. A ty jesteś... -Zapytał nadal z uśmiechem na twarzy.

-Jestem Lilianna, ale dla znajomych Lila.-Powiedziałam z udawanym luzem.

-Jesteś fanką?-Spytał z lekkim zdziwieniem.

-Noo, a co myślałeś że jak tylko was zobaczę to zacznę piszczeć i błagać o autograf?-Powiedziałam roześmiana na co oni też się zaśmiali.

-Nie, no po prostu pierwszy raz zdarza nam się że gadamy z fanką a ona jest taka wyluzowana.-Powiedział James.

-Jak widzicie jestem wyjątkowa.Nie tylko pod tym względem.-Powiedziałam i wszyscy zaczęliśmy się śmiać.

-Ok, podobno przyszłaś zwiedzać.Może oprowadzić cię?-Zapytał brunet.

-Ok, nie ma sprawy.

-Dobra, idźcie sami my idziemy pogadać z menagerem. Miło było cię poznać! Do zobaczenia!-Zawołał Tristian.

-Cześć, mi również było miło!-Zawołam i poszłam za brunetem.

*pół godziny później*

-No i na koniec, nasze garderoby. Tu jest Trisa, tu Connora tu moja a tam Jamesa.Zapraszam do mojego królestwa, powiedział otwierając mi drzwi do swojej garderoby.Miał tam kanapę, lodówkę i toaletkę. 

-Łał, jeszcze wstawić łóżko, przemalować ściany i byłby to pokój idealny!Moje marzenie ha ha ha!-I zaczęliśmy się oboje śmiać.

-Czuj się jak u siebie!Usiądź, zjedz coś.-Powiedział siadając na kanapie.

-No, trochę będzie mi ciężko czuć się jak u siebie. U mnie takich luksusów nie ma.

-Ha ha ha ha!Łał, masz niezłe poczucie humoru!-Powiedział roześmiany brunet.

-Słuchaj, teraz na poważnie, kogo lubisz najbardziej z zespołu?-Powiedział z powagą brunet.

-Co? Ha, ty na poważnie?

-Może inaczej, kto ci się najbardziej podoba?Tak szczerze. To będzie nasza tajemnica.-Powiedział z uśmiechem Brad.

-Łał, ty na serio poważnie. Chmm, niech pomyślę.A w ogóle, skąd to pytanie?-Powiedziałam lekko zdezorientowana.

-Nie wiem, tak jakoś mi się nasunęło.

-Dobra, ale obiecaj że to będzie tajemnica.

-Ok, na paluszek.-Powiedział z uśmiechem i wysunął mały palec.

-Na paluszek. Ok, to jedziemy. Ogólnie, od samego początku traktowałam was jako idoli.Nie dopuszczałam do siebie myśli że któryś z was mógł mi się spodobać. Dla mnie to było żałosne, darzyć kogoś uczuciem nawet nie widząc go ani razu na własne oczy!Ale jak po koncercie weszłam tu i spojrzałam mu w oczy... czułam że się normalnie gotuję! Wiedziałam już od razu że innego nie znajdę dopóki jestem świadoma że on jest w pobliżu. Na innego nigdy nawet nie spojrzę! Wiedziałam po prostu.-Powiedziałam i zawstydzona spojrzałam na Brada. Patrzał na mnie z wyszczerzonymi gałami.

-Łał. A już myślałem że mam jakieś szanse u ciebie.-Powiedział ze śmiechem.

-Ha ha ha ha. Przepraszam, ale sam rozumiesz. Gdyby nie było Connora miałbyś duże szanse.-Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.

-Ha ha ha ha.Dzięki za pocieszenie.-Nagle ktoś zapukał do drzwi.Do garderoby wszedł powoli James.

-Hej mogę przeszkodzić?-Powiedział ale chyba nie był pewny czy może wejść czy nie.

-Ta właź.-Powiedział nadal roześmiany brunet.

-I jak zwiedzanie? Podobało się?-Zwrócił się do mnie.

-Ta, było całkiem fajnie.

-To się cieszę. A jeśli mogę zapytać, ile ty masz lat?-Powiedział z zaciekawieniem blondyn.

-Niedługo 18 a co?-Powiedziałam lekko zdziwiona pytaniem chłopaka.

-Nie nic, bo idziemy dzisiaj na miasto z chłopakami do jakiegoś miejscowego klubu. Może byś chciała z nami iść co?

-Ta, choć z nami będzie zarąbiście!-Powiedział brunet ciesząc się jak małe dziecko.

-Ok. 20 minut stąd jest fajny klub do którego chodzę z przyjaciółką i znajomymi jak nie ma rodziców w domu.Możemy tam iść jak chcecie.-Powiedziałam szczęśliwa.

-Ok. Podaj nam swój adres to tak za półtorej godziny podjedziemy po ciebie.-Powiedział James i podał mi kartkę i długopis.

-Dobra. Masz i nie zgub zakręcie- Podałam brunetowi bo James musiał odebrać ważny telefon.

-Rozkaz!-Powiedział prostując się i zasalutował co mnie rozbawiło prawie do łez.

-Ok, lecę. Widzimy się za półtorej godziny, na razie!- Powiedziałam wychodząc z garderoby chłopaka. Gdy błam na zewnątrz zadzwoniłam po brata by po mnie przyjechał.W samochodzie opowiedziałam mu o wszystkim. Nawijałam bez przerwy, przez całą drogę co go bawiło. Gdy dotarliśmy przed dom wyskoczyłam z samochodu i wleciałam do domu jak torpeda. W domu nadal nie było nikogo prócz mojego brata i jego kumpla.

-Jak było na koncercie ślicznotko?-Powiedział z uśmiechem na co mój brat rąbnął go w łeb poduszką.

-Nie mam teraz czasu!-Powiedziałam biegnąc do swojego pokoju.

-Idzie na imprezę z The Vamps.-Powiedział mój brat ze śmiechem.

-I co? I tak żaden z nich nie jest przystojniejszy ode mnie nie?-Powiedział Sean ze śmiechem.

-Ale, moja siostrzyczka się zakochała!- Powiedział 

- UUUUUUUUUUUU- Krzyknęli chórem.

-Zamknąć się!-Krzyknęłam z pokoju wybierając ciuchy.

po godzinie byłam gotowa. Ubrałam obcasy ze złotymi ćwiekami i krótką, złotą sukienkę z dużym wiszącym dekoltem, podkręciłam lekko włosy i zrobiłam makijaż. Gdy schodziłam na dół co chwilę gapiłam się w zegarek.Jack i Sean siedzieli w kuchni i coś jedli.Gdy zeszłam Sean o mało nie zaślinił swojej bluzki.

-Wyglądasz...-Zaczął mój brat nie mogąc skończyć.

-Seksownie! Jak ja ci zazdroszczę Jack, że masz taką siostrę.Ale gdybyś nie trzymał mnie tak na dystans od Lili, to ona już by należała do tego gościa!-Powiedział dumny i wskazał na siebie na co mój brat kopnął go w piszczel.

-Właśnie dlatego trzymam cię od niej na dystans.-Zaśmiał się mój brat na co Sean zrobił smutną minę.

Po 5 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi.Podeszłam do drzwi zestresowana, ale wiedziałam że to miała być noc mojego życia.