środa, 9 kwietnia 2014

3.Wywiad

                                                                3.Wywiad
   
-Na serio?- Zapytał szczęśliwy Connor.
-Oczywiście głuptasie. Od samego początku.
-O.To świetnie!-Ucieszył się Connor i mnie prztulił z całej siły i mnie podniósł lekko do góry.
-Chmm.Ale jak to wszystkim powiemy?-Zapytałam lekko zmartwiona.
-Ale komu i co mamy powiedzieć?
-No że jesteśmy razem!Chłopakom, moim rodzicom.
-Uuuł.-Podrapał się po karku i zmierzwił włosy w zamyśleniu.-Chłopakom normalnie powiemy a twoim rodzicom, na przykład przy kolacji u ciebie w domu, co?
-Chmm. Nie taki zły pomysł.
-Masz bardzo mądrego chłopaka co nie?-Powiedział przytulając mnie do siebie.
-No na teleturniej bym cię nie wysłała.-Zaczęłam się z niego śmiać a on zrobił niby obrażoną minę.
-Too, kiedy powiemy chłopakom?-Zapytał mnie zamyślony.
-Nie wiem, jak przyjdzie odpowiednia pora.-Wzruszyłam ramionami.Po chwili ktoś zapukał do pokoju.Momentalnie odskoczyliśmy od siebie.
-Proszę!-Krzyknął Connor.
-Siema, mogę przeszkodzić?-Wszedł powoli do pokoju Tristan.
-Nie przeszkadzasz.-Powiedział z uśmiechem Connor.
-Aha spoko. Macie jakieś plany na dziś wieczór?-pytał lekko niecierpliwy blondyn.I wtedy mi się przypomniało. Dzisiaj jest impreza u Patrica!A z chłopakami tam nie pójdę bo to będzie trochę dziwne.
-W zasadzie miałam ale są odwołane. Ale mam plan. Jak chcecie możemy iść na kolacje do takiej fajnej włoskiej pizzeri.-Powiedziałam pewna siebie.
-Ok dla mnie bomba- Powiedział uśmiechnięty Connor.
-Dobra, powiem chłopakom.A właśnie, wiecie czemu James chodzi ledwo żywy?-Spytał zdziwiony Tristan.
-No, ja się dziwie że on z łóżka wstał.-Powiedział Connor i zaczęliśmy się śmiać.
-Dobra nie wnikam, idę rozgłosić info o planach na wieczór.-Powiedział wychodząc.
-No to już wiemy kiedy powiemy chłopakom.-Powiedział uśmiechnięty i skoczył na łóżko.
-A rodzice?Musimy to zrobić zanim wyjedziecie!-Powiedziałam zestresowana.
-Nie martw się.Coś wymyślimy.Ale, jak ja wyjadę, to co z tobą?-Powiedział zmartwiony i posmutniały Connor.Przypomniało mi się że nie mówiłam mu o mojej przeprowadzce do Londynu.
-Spokojnie, będzie dobrze.-Powiedziałam z przekonaniem na co on zrobił zdziwioną minę-Na kolacji wam wszystkim powiem.-Wyszliśmy na korytarz i spotkaliśmy tam ledwo żyjącego James'a.
-Ooo.Nasz imprezowicz się obudził.Co, główka boli?-Zaczął się z niego naśmiewać Connor na co ja go klepnęłam w ramię.
-Nie słuchaj go James. Jak się czujesz?
-Dzięki Lila, chociaż ktoś się o mnie martwi.-I mnie przytulił.
-A tak w ogóle, dzięki że mnie zabraliście do hotelu.
-Ty coś pamiętasz?!-Zapytał zdziwiony, jednocześnie nie wyrabiając ze śmiechu Connor James'a.
-Nie, ale Brad mi powiedział.
-Spoko, Connor chciał żebyśmy to my cie odprowadzili. Ja chciałam iść po Brada.
-O, Connor nie spodziewałem się takiego czegoś po tobie.
-Jeszcze nie raz cię zaskoczę.-Powiedział z tajemniczą miną na co zaczęliśmy się śmiać.
-A Tris ci mówił?-Zapytał go Connor.
-O czym?
-Że idziemy na kolacje do pizzeri dzisiaj.-Odpowiedziałam zadowolona.
-A tak mówił. A o której idziemy?
-Koło siódmej.-Powiedział Connor.
-Spoko zdążę się ogarnąć. Nara.
-Ej a wy przypadkiem nie macie dziś wywiadu o 16.00?-Zapytałam Connor'a.
-No, a co?
-Co?! To ten wywiad dziś?O kurwa mać!Zapomniałem!-Krzyknął James i pobiegł do pokoju.
-A on co taki wkurzony?-Spytał Brad który właśnie wyszedł ze swojego pokoju.
-Zapomniał o wywiadzie.-Powiedział Connor.
-A o której on jest przypomnijcie mi.
-O 16.00.-Powiedziałam.
-A która jest?-Spytał brunet.
-Chmm, czekaj sprawdzę, 12.25.-Odpowiedział Connor.
-To nie mamy dużo czasu.
-Właśnie, jeszcze musicie mnie do domu odwieźć.-Powiedziałam gdy dopiero mnie oświeciło.
-Po co? Pójdziesz z nami.-Powiedział Connor.
-Właśnie, powiedzieli że możemy przyprowadzić jedną osobę towarzyszącą.
-Nie! Nie chcę wam się narzucać, a zresztą co im powiecie?Że jestem fanką, którą poznaliście na koncercie a później byliśmy razem na imprezie?
-Nie, powiemy że jesteś naszą dobrą koleżanką, którą niedawno poznaliśmy.-Powiedział obojętnie Brad.
-Ta, niedawno czyli wczoraj.-Powiedziałam lekko zestresowana.Nie wiedziałam co tam się stanie.Bałam się że mnie nie wpuszczą.
-Spokojnie, wszystko będzie dobrze, rozumiesz?Wszystkim się zajmiemy.-Powiedział z luzem Connor patrząc mi w oczy.
-Dobra, ja idę się powoli szykować.Wam też radzę.-Powiedział Brad idąc do pokoju.
-Ok mamy mało czasu, musimy szybko podjechać do ciebie.-Powiedział Connor ciągnąc mnie do wyjścia.
-Po co?-Spytałam zdziwiona.
-No, chyba w tym nie pójdziesz tam?!
-Masz rację, dalej pośpiesz się!-Poganiałam go.

*Przed domem*

-Ok zostań tu a ja pobiegnę po ciuchy dla siebie.
-Ok, będę tęsknić.-Powiedział z uśmiechem.
-Za 5 minut jestem!-Krzyknęłam do niego śmiejąc się.
-O, nasza imprezowiczka przyszła.Nie zapomniałaś gdzie masz dom?-Zaczął naśmiewać się ze mnie Jack.
-Nie mam czasu na żarciki.Muszę wziąć ciuchy na zmianę.
-Po co?Według mnie w tych ci jest dobrze.-Powiedział z miną uwodziciela, na co ja się zaśmiałam a Jack trzepnął go w głowę.                                                                                                                               -Bo idę z chłopakami na wywiad w Polskim radiu.
-O, jakim?
-Chyba Eska.
-Będę słuchał.-Powiedział na co ja cmoknęłam go w policzek i pobiegłam do pokoju.
-Ej a co ze mną? Ja też będę słuchał!-Krzyknął Sean, na co zaśmiałam się. Nie wiedziałam w co się ubrać.Po pięciu minutach wpadł mi do głowy pomysł.Wzięłam krótkie turkusowe spodenki, fioletowe trampki i bluzkę na ramiączkach z napisem "New York".
-Dobra, lecę pa.-Pożegnałam się z Chłopakami i po chwili przypomniał mi się Sean i cofnęłam się i cmoknęłam go w policzek, na co on zaczął piszczeć i skakać jak mała dziewczynka.
-Co tak długo co?-Krzyknął do mnie Connor z samochodu.-Wiesz jak już tęskniłem?-Powiedział ze zbolałą miną na co pocałowałam go jak weszłam do samochodu.-No i takie coś to ja rozumiem.-Powiedział z uśmiechem i ruszyliśmy.

*W hotelu*

-Która godzina?-Spytałam Connor'a jak dotarliśmy do pokoju.
-14.15-Powiedział lekko zestresowany.
-Ok, ja się szybko przyszykuję a ty coś se wybierz.-Powiedziałam szybko i weszłam do łazienki.
Byłam gotowa po 15 minutach.Jak wyszłam z łazienki, Connor leżał na łóżku z telefonem a obok niego mała kupka z ciuchami.
-Łał, ja to mam szczęście. Trafiła mi się najładniejsza dziewczyna pod słońcem.-Powiedział i mnie przytulił.
-Ok, dość tego podlizywania się. Idź się przebrać.
-Ok, ok.-Powiedział z uśmiechem i poszedł do łazienki.Nagle dostałam sms-a. Wyjęłam telefon z torebki i go otworzyłam
"Hej, i jak tam? Kiedy będziesz w domu?Zaczynam się powoli martwić bo nie dzwonisz i nie piszesz." Napisała do mnie Sarah.Napisałam jej że nie wiem kiedy przyjdę i żeby słuchała Eski.Napisałam jej też o kolacji.Po 10 minutach z łazienki wyszedł Connor.Ubrał niebieską koszulę w kratę i ciemne jeansy.
-No, ja też mam szczęście.Trafił mi się mega przystojny chłopak.-Powiedziałam zadowolona.
-No oboje mamy szczęście.-Powiedział kładąc się na łóżku. Zaczął się do mnie przybliżać, po chwili jego wargi przyssały się do moich.Ten czuły pocałunek po 2 minutach przerwało nam pukanie.Odsunęliśmy się od siebie i wstaliśmy z łóżka.
-Proszę!-Krzyknęłam.Do pokoju wpadł wesoły Brad.
-Hej, łał ale się wystroiliście!-Powiedział głównie patrząc na mnie, choć czasem zerkał na Connor'a.
-Dzięki, to idziemy?-Powiedziałam szybko.
-Ok, ja zamknę drzwi a wy pójdźcie po chłopaków.-powiedział Connor szukając kluczyka do pokoju.
Najpierw poszliśmy po James'a.On oczywiście jeszcze siedział w łazience więc musieliśmy na niego czekać.Akurat na korytarzu spotkaliśmy Tris'a.Gdy wszyscy byliśmy w komplecie ruszyliśmy w stronę wyjścia.

*Przed stacją*

-Ok jesteśmy.-Powiedział z ulgą Brad.
-Która jest godzina?-Spytał Tris.
-15.40 . -Odpowiedziałam.
-Ok idziemy, Lila to nasza dobra kumpela jak coś i wzięliśmy ją ze sobą.-Powiedział Brad.
-Dobra.-Powiedziała chórem reszta chłopaków.Gdy byliśmy przed wejściem, drogę do środka torował ochroniarz. Z luzem podeszliśmy do niego.
-Słucham? W czym mogę pomóc?-Zapytał uprzejmie choć takim ciężkim i niskim głosem brzmiało to trochę strasznie.
-The Vamps, mamy o 16.00 wywiad.-Odpowiedział James.
-A ta ślicznotka?-Zwrócił się do mnie.
-Ona jest z nami. To nasza dobra kumpela. Poznaliśmy ją po koncercie.-Powiedział z luzem Connor.
-Ok, zapraszam.-I wpuścił nas do środka.Gdy byliśmy przed studiem jakaś dziewczyna już tam była i chyba mówiła o ich wywiadzie na żywo.Gdy wyszła od razu podleciała do nas.
-Cześć chłopaki!Miło mi was poznać.Jestem Karolina.Wiele o was słyszałam.Jesteście świetni.-Przestała mówić gdy zobaczyła mnie.Trochę się wystraszyłam ze zrobi awanturę, ale myliłam się.-A kim jest wasza towarzyszka?-Zapytała z uśmiechem.
-To jest Lila.Poznaliśmy ją po koncercie.To nasza dobra koleżanka.
-Milo mi.-Uśmiechnęła się i podała mi rękę.
-Mi również.-Odwzajemniłam uśmiech i podałam jej rękę.
-Ok jak chcecie coś do picia to tam jest automat.Zaraz zaczynamy.-Powiedziała idąc w stronę studia.
-Uff, już myślałam że zrobi awanturę.-Powiedziałam z ulga.
-No, ja tez szczerze mówiąc się trochę bałem.-Powiedział Tris.
-Dobra, najważniejsze że nic się nie stało i wszystko jest ok.-Powiedział przytulając nas wszystkich James.
-Dobra ja idę po coś do picia, kto chce?-Zapytał Brad.
-Nie.-Odpowiedzieliśmy chórem.
-I co, jak emocje? Zaraz będziesz pierwszy raz na żywo w radiu!-Powiedział do mnie Tris.
-Trochę się denerwuje.-Przyznałam sztucznie się uśmiechając.
-Spoko, nie masz czym.Będzie dobrze.-Powiedział James.Chwile później dołączył do nas Brad.
-Ok, chodźcie!-Zawołała nas Karolina.-Siadajcie wygodnie, zaczynamy za 3 minuty.
-Łał, trochę się stresuje.-Powiedziałam.
-Nie masz czym kochana!Będzie dobrze.-Pocieszyła mnie Karolina, na co ja uśmiechnęłam się do niej.Powtarzałam sobie w myślach "Zero stresu, nie ma się czego bać".
-Minuta!-Krzyknęła do nas z za studia.
-Ok, ale mam podnietę!-Zaczął piszczeć ja mala dziewczynka James.
-Ha ha ha!Niby już dorosły ale zachowuje się jak małe dziecko!-Zaczął się z niego nabijać Connor.
-Nie bądź taki do przodu!Sam przecież jesteś młodszy!-Powiedziałam do niego na co on mi wytknął język.
-Ok, zaczynamy za 15 sec!-Powiedziała Karolina biegnąc do nas.-I 5, 4 ,3 ,2 ,1-Powiedziała szeptem.
-Cześć Kochani!Tu Karolina z wywiadem specjalnym.Naszymi dzisiejszymi gośćmi są... The Vamps!Hej Chłopaki.
-Hej Karolina!-Powiedzieli Chórem.
-Ale zastanawia nas kim jest ta piękna osóbka towarzysząca wam.Przedstawisz się nam?-Zwróciła się do mnie.
-Hej Jestem Lilianna Sher, ale dla znajomych Lila.-Powiedziałam tłumiąc w sobie strach i stres.
-Powiedz, kiedy, jak i gdzie poznałaś chłopaków.
-Po ich koncercie weszłam za kulisy z wejściówką, tam już byli chłopacy, po niecałych 10 minutach podeszli do mnie.Brad zaproponował mi że to on mnie oprowadzi i się zgodziłam.Po zwiedzaniu poszliśmy do jego garderoby i po chwili przyszedł James z propozycją wyjścia z nimi na miasto.
-Łał, ty to umiesz zawierać znajomości.Hahahah.-Zaczęła się śmiać Karolina.
-Ha ha ha.No nie wiem, gdyby to nie oni do mnie podeszli to znając życie, bym nawet nie odważyła się, poprosić ich o autograf!
-Chłopaki, a Lila... mogę mówić Lila?-Spytała mnie grzecznie Karolina.
-Jasne!
-Ok, więc chłopaki, powiedzcie co was skłoniło by odważyć się i podejść do niej co?
-Podeszliśmy do Lili ze względu na Connor'a. Widzieliśmy z chłopakami jak na nią patrzał.Wglądał na lekko speszonego gdy odwróciła wzrok w jego stronę.Ale, od razu dało się zauważyć że pomiędzy tą dwójką jest jakaś chemia.-Powiedział Brad, momentalnie Connor i ja spojrzeliśmy na siebie z uśmiechem.On nagle przechylił do mnie głowę i wyszeptał mi coś na ucho.Wszyscy w studiu spojrzeli się na nas z ciekawością.
-Co tam tak szepczecie co?-W końcu Tristan nie wytrzymał.
-Na koniec wywiadu chcielibyśmy co powiedzieć.Mieliśmy z tym zaczekać do wieczora, ale to odpowiednia chwila.
-Ohh, nie mogę się doczekać końca wywiadu!-Powiedziała ze śmiechem i ekscytacją Karolina.Dalej opowiadali jak im się podoba w Polsce.Parę też pytań skierowano do mnie.
-No niestety chłopacy, zaraz musimy kończyć.A właśnie, mieliście nam wszystkim coś ogłosić.
-Ty, czy ja?-Zwróciłam się do Connor'a.
-Ty.
-Ok.Dzisiaj rano pogadaliśmy sobie szczerze i od tamtego czasu...Jesteśmy razem!-Powiedziałam prawie piskiem.
-Co?!Ale świetnie!Kochani, o to na żywo jako pierwsi usłyszeliście tą nowinę.Gratuluje wam i życzę szczęścia!-Podeszła do nas i przytuliła.
-Dzięki!-Powiedział pełny entuzjazmu Connor.
-Ok, musimy kończyć ten świetny wywiad.Do usłyszenia!-Powiedziała i zeszła z anteny.
-O mój Boże!Wy głupki! ...Czemu nam nic od razu nie powiedzieliście!-Prawie krzyknął Tristian i nas przytulił.
-Gratulacje i szczęścia!-Powiedział Brad i dołączył się do grupowego uścisku jak i James.
-Dobra!Bo się przez was popłaczę!-Krzyknęłam i się odsunęłam się od nich.
-No to na kolacji to uczcimy!-Powiedział radosny Brad.
-Nie tylko to.Jest jeszcze jedna nowina ale tym razem ode mnie, ale to na kolacji.-Powiedziałam.
-Dobra zbierajmy się.-Powiedział James.Przed wyjściem pożegnaliśmy się z Karoliną i wyszliśmy z budynku.Przed wjeściem zadzwoniła do mnie Sarah.
-Jeeeeeeeeeeeej!!!!Byłaś w prawdziwym radiu! I jesteś z Connor'em! Ale jazda!! Gratuluje i życzę wam szczęścia.Rozumiem że na imprezę do Patrica nie idziesz.
-Nie. Idziemy na kolację świętować, i -zatrzymałam się by chłopacy nie usłyszeli-chcę im powiedzieć o naszej przeprowadzce do Londynu.
-Ok, to pójdę sama do Patrica. Ale wiesz jak on na ciebie czekał?Dzisiaj dzwonił do mnie czy przyjdziesz i czy się obraziłaś bo nie odbierasz od niego telefonu!
-Na serio?Przeproś go ode mnie i powiedz że nie jestem zła ani nic, tylko coś mi wypadło i tyle.
-Ok, jeszcze raz gratuluje.Oby wyszło ci z Connor'em.
-Oj na pewno wyjdzie. Pa pa.
-Pa!-I się rozłączyła.
-Z kim rozmawiałaś?-Zapytał Connor w samochodzie.
-Uuuu. Chłopak już się robi zazdrosny! Ha ha ha!-Zaczął się nabijać James.
-Wcale nie!-Powiedział Connor i go kopnął w kolano.
-Dzwoniła moja przyjaciółka.Powiedziała że słuchała wywiadu i gratulowała mi i życzyła szczęścia.
-Jak jest tak ładna jak ty to musisz mnie z nią poznać!-Powiedział Tristan
-Ok, zapamiętam.

*Przed hotelem*

Dotarliśmy do hotelu o 16.45 . Mieliśmy dużo czasu by się przygotować na wieczór. Ja z Connor'em  podjechaliśmy do mnie do domu i zabraliśmy parę ciuchów na jutro i na dziś wieczór.Gdy o 18.00 wszyscy byli gotowi postanowiliśmy wyjść wcześniej.Na miejscu było dość sporo ludzi, ale udało nam się zająć stolik dla 5 osób.Po chwili podeszła do nas kelnerka i dała menu.
-Doobra.Co bierzemy?-Spytał James.
-Może po spaghetti dla każdego co?-Zaproponował Brad.
-Dla mnie bomba.-Powiedziałam.
-Ta, może być.-Zgodził się Tristan.Zawołaliśmy kelnerkę i złożyliśmy zamówienie plus każdy wybrał coś do picia.Po 15 minutach przyszły nasze zamówienia.Byliśmy głodni więc dania szybko zniknęły z talerzy.
-Ok, miałaś coś nam ważnego ogłosić.-Przypomniał sobie Brad.
-Chyba nie bierzecie ślubu?-Nabijał się James.
-Ha ha ha. Bardzo śmieszne wiesz? Dobra-wstałam by wszyscy mogli mnie dobrze zobaczyć.-Więc mam dobrą wiadomość.Już wcześniej podjęłam tą decyzję, ale do tej sytuacji ona pasuje idealnie.Za 4 tygodnie... Przeprowadzam się z przyjaciółką do Londynu!
-Że co?! To świetnie!-Powiedział Connor, wstał i mnie przytulił z całej siły i pocałował.
-To ekstra!Nawet nie wiesz jak się cieszymy!Będzie tam, parę tygodni rozłąki ale potem cały czas będziemy przy tobie!-Ucieszył się Brad i on jak i reszta chłopaków złączyli się w grupowym uścisku.
-A wy kiedy jedziecie co?-Spytałam lekko poważnym tonem.
-Za tydzień a co?-Powiedział Tristan.
-O fuck, a co z kolacją dla rodziców?
-Spoko, mogę przyjść pojutrze, co?-Powiedział ze spokojem Connor.
-Ok, pogadam z rodzicami.-Już się troszeczkę uspokoiłam.
-Dobra, gdzie idziemy świętować?-Spytał Brad.
-A gdzie mielibyśmy iść, co?-Spytał James.
-Chmm, mam pomysł!-Krzyknęłam-Może sami zrobimy imprezę, co?Taką na cześć was, The Vamps i waszego minionego koncertu.
-Ale nikogo tu nie znamy!-Powiedział Tristan.
-Ale ja znam.-Powiedziałam przygryzając wargę w uśmiechu.-Ściągnę znajomych.Jest jeszcze wcześnie.
-Ok, ale gdzie zrobimy tą imprezę?-Spytał Connor.
-Nie wiem,może u mnie w domu co? Rodziców nie ma, przyjadą za dwa dni a brat uwielbia imprezy i ucieszy się że może w końcu was poznać!-Ucieszyłam się.
-Dobra, jest jakiś sklep otwarty?-Zapytał Tristan.
-Ta, niedaleko jest market 24h.
-Ok my pójdziemy z James'em po zakupy a wy zapłaćcie i napisz do brata czy możemy zrobić imprezę i żeby się szykował.
-Ok, lećcie.-Powiedziałam już wystukując sms-a.Jack oczywiście jak usłyszał o imprezie to się strasznie ucieszył i zadzwonił po Sean'a.Chłopacy zapłacili, i czekaliśmy na James'a i Tris'a aż wrócą z zakupów.
-Ok, pomoże ktoś?-Zapytał zasapany Tris.Connor wyskoczył z samochodu i wziął dwie reklamówki od chłopaka.Podjechaliśmy jeszcze na chwilę pod hotel po ciuchy i po parę innych rzeczy.W domu byliśmy o 19.45.
-Jestem!-Krzyknęłam do Jack'a.
-Już schodzę!-krzyknął Jack.
-Dobra, połóżcie torby do kuchni, ja zaraz wszystko porozkładam.-Powiedziałam do chłopaków.-Ja zadzwonie do Sary żeby sprowadziła do nas znajomych bo robimy imprezę.Sarah odebrała już po dwóch sygnałach.
-Hej, jak wieczór?-Spytała. W tle wyraźnie było słychać głośną muzykę.
-Hej, mam małą prośbę.Mogłabyś sprowadzić do nas wszystkich znajomych?
-Po co?!-Zapytała zdziwiona.
-Bo jest u mnie The Vamps i robimy małą imprezę na ich cześć u mnie, a że nikogo tu na razie nie znają to moi znajomi to jedyna nadzieja.Proooszę.-Błagałam ją.
-Spróbuję, ale będzie jazda!Na pewno wszyscy przyjdą.
-Dzięki, a przy okazji, jeden z członków The Vamps chciałby cię poznać!
-Serio?!O ja wale! przyprowadzę ich jak najszybciej! Pa!-I się rozłączyła.
-I co?-Zapytał podekscytowany Tristan.
-Sarah przyprowadzi ich jak najszybciej.
-To super!-Powiedział z ulgą Brad.Nagle usłyszałam że ktoś schodzi ze schodów.To był Jack.Ale wystrojony jak na jakąś imprezę światowego rozgłosu!Gdy chłopaki go zobaczyli byli jak słupy, z wytrzeszczonymi gałami.Jack był wysoki, przystojny, miał włosy w kolorze ciemnego blondu, zielone oczy i mięśnie.
-Siema Lila!-Krzyknął do mnie Jack.
-Hej brat!-Podeszłam i go przytuliłam.-Gdzie masz Sean'a co?
-Jest w łazience zaraz powinien przyjść.
-A ,właśnie Jack, to jest Brad, Tristian, Connor i James.
-Cześć, miło was poznać.-Powiedział wesoło i podał każdemu ręke.
-Cześć, nam również jest miło.-Powiedział Brad.Po chwili zszedł Sean.Był wyjątkowo miły dla chłopaków, złaszcza dla Connora.
-Dobra, ja idę rozpakować zakupy, kto mi pomoże?-Zapytałam.
-Ja!-Krzyknął James i pobiegł za mną.Gdy rozpakowałam jedną torbę i wyjęłam 4 butelki wódki a z następnych dwóch 15 butelek piwa i 3 butelki wódki.
-Ile wy tego pokupowaliście, co?-Spytałam zdziwiona.
-Dużo a co?-Powiedział obojętnie.
-Łał, zadaję się chyba z alkoholikami.-Zaczęłam się śmiać na co on zrobił obrażoną minę.
-He he he.No przepraszam, przecież żartuję.-I przytuliłam go.
-Wiem, też przecież żartuję.Na ciebie się obrazić? To chyba niemożliwe! Jesteś chyba najmilszą i uroczą osóbką na świecie!-Powiedział patrząc mi w oczy.
-Ojej, dzięki!Ty chcesz żebym się popłakała ze wzruszenia?-Zaczęłam się śmiać.
-He he he.-Śmiał się przytulając mnie.
-Łoł, McVey... Chcesz mi odbić dziewczynę?!-Powiedział ze śmiechem Connor jak wchodził do kuchni-Przecież wiesz że nie masz ze mną szans!
-Tak? Jasne, gdyby nie ona cię wzięła do tańca to byś do niej nawet nie zagadał!-Zaczął się z niego nabijać.
-Dobra, ja idę się ubrać, a wy skończcie te dziwną sprzeczkę.-Powiedziałam wychodząc z kuchni.-Radzę wam chłopaki się ubierać bo niedługo wszyscy przyjdą.-Powiedziałam do The Vamps.
-Ja idę pierwszy!-Krzyknął Brad.
-Nie ,bo ja!-Powiedziałam biegnąc do pokoju po ciuchy.Wzięłam czarną tunikę z luźnym dekoltem na krótkich ramiączkach i krótkie spodenki.Poszłam do łazienki zrobić makijaż i włosy gdy w łazience już nie wiem czemu stał Brad.
-Co ty robisz w mojej łazience, co?!-Spytałam zszokowana-Jak ty tu wlazłeś?!
-Ja jestem kochana jak Ninja.Nikt mnie nie słyszy i nie widzi.-Zrobił tajemniczą minę.
-Spierdalaj tąd!-Wzięłam ręcznik, skręciłam go i zaczęłam go lać jak batem po nogach.
-Au, au!Kobieto uspokój się!Bo użyje na tobie specjalnych środków!-Krzyknął.
-Co tam się u was dzieje na górze do cholery, co?!-Krzyknął Jack.
-Poradzę sobie!Nie przejmuj się!-Odkrzyknęłam.-No już się ciebie boje.-Stanęłam na środku pokoju.
-I powinnaś!-Powiedział, i w jednym skoku stał przede mną, schylił się, wziął mnie za nogi i przerzucił przez ramię.
-Puść mnie!Oj Simpson jak się uwolnię to będziesz miał przechlapane!Puść mnie!Kurwa mać!-Krzyczałam na całe gardło i waliłam go w plecy.
-I co? Jeszcze się mnie nie boisz?-Powiedział śmiejąc się.
-To ty powinieneś się mnie teraz bać!Jak zejdę na ziemię to dostanie ci się ode mnie!
-Oj wątpię.-Już nie wyrabiał ze śmiechu.Po chwili zauważyłam że gdzieś mnie zanosi.Zorientowałam się że schodzimy po schodach.
-Kurwa, puść mnie!Ty jebnięty zboczeńcu!-Darłam się jak byliśmy na dole.
-Ha ha ha! Ale se poradziłaś!-Rozpoznałam głos Jack'a.
-Nie śmiej się tylko chodź tu i mi kurwa pomóż!-Darłam się na niego.
-Miałem się nie przejmować.Podobno sama sobie poradzisz.
-Łał, w wściekłej odsłonie, nie jesteś już taką samą uroczą i miłą osóbką.-Zaczął się śmiać James.
-No.-Powiedział Brad śmiejąc się bezgranicznie.
-A ty kurwa nie śmiej się tylko mnie odstaw!-Krzyknęłam.
-Dobra.-Podbiegł do kanapy od tyłu i zrzucił mnie na nią przez co się odbiłam i spadłam.Gdy zobaczył że się podnoszę zaczął powoli iść do łazienki.
-Ha ha ha ha ha!-Zaczęli się ze mnie śmiać wszyscy.Po sekundzie wstałam i wystartowałam jak gepard w stronę Brad'a.
-Oj masz przejebane Simpson!-Krzyknęłam goniąc go.
-Ha ha!Nie masz ze mną szans!-Śmiał się.Gdy prawie go miałam wszedł do łazienki i się zamknął.Poszłam do pokoju i próbowałam wejść drugimi drzwiami ale też były zamknięte.
-Dzięki że zwolniłaś mi łazienkę!Fajne ciuszki wybrałaś!-Śmiał się.
--Wyłaź!-Krzyknęłam
-Ha ha! Wolne żarty! Możesz se pomarzyć!-Śmiał się złowrogo.Postanowiłam się na nim odegrać.Schowałam się przy szafie za drzwiami.Gdy usłyszałam że powoli wychodzi by sprawdzić czy mnie nie ma, skoczyłam mu na plecy.
-Aaaaaa! Kobieto co ty robisz?!-Zaczął się drzeć.
-A masz!-Zeskoczyłam mu z pleców, tak że on poległ na ziemie twarzą.-Ha ha ha!Chłopaki, chodźcie to zobaczyć!-Zawołałam ich jednocześnie robiąc mu fotkę.
-O co cho... Ha ha ha ha ha!-Zaczął się śmiać James który wszedł do pokoju jako pierwszy, po chwili dołączyła do niego reszta chłopaków.
-Przestańcie się śmiać, tylko pomóżcie do cholery mi wstać!-Krzyknął obolały Brunet.
-Masz nauczkę! Już wiesz, że ze mną się nie zadziera!-Powiedziałam wchodząc do łazienki.Gdy się w pośpiechu szykowałam, w pokoju słyszałam jeszcze ciche śmiechy i jęki obolałego Brad'a.
-Odegram się na tobie!-Krzyknął z jękiem Brad.
-Ha ha! Dowcipniś z ciebie!-Nabijałam się z niego kręcąc sobie włosy.
Po 30 minutach byłam gotowa.Gdy zeszłam na dół każdy chłopak był wystrojony.
-Uuuuuuu.-Powiedzieli chórem The Vamps.
-Oh, Connor jak ja ci zazdroszczę!-Powiedział James do Connor'a który przyglądał mi się z miną podrywacza.Mierzył wzrokiem każdy centymetr mojego ciała.
-No, ja to jednak mam szczęście!-Powiedział podchodząc do mnie.
-Noo, koleś gdybyś nie wkroczył do akcji to ona już by się nazywała Lilianna Simpson!-Zaśmiał się Bradley.
-Taaa, napewno!-Śmiał się Tristan.
-No na serio!Mojemu wzrokowi żadna dziewczyna się nie oprze.-Powiedział z uwodzicielską miną.
-Patrz, ja jakoś się oparłam.-Powiedziałam przytulając się do Connor'a.
-Gdyby nie było tego słodziaka, to byś się nie oparła!
-A tu patrz!Jednak ten słodziak jest i nigdzie nie pójdzie!-Zaśmiał się Connor.Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko rozejrzałam się po pokoju, czy wszystko jest tam gdzie być powinno.Wszystko było ok, ale w porę się zorientowałam że nadal muzyka nie jest włączona.Złapałam szybko pilot i włączyłam muzykę na pełny regulator.Gdy otworzyłam drzwi stała przed moim domem duża grupa ludzi a na czele ich stała moja przyjaciółka Sarah.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz